podróże

Podróżowanie po Rosji praktycznie

  W podróży po Rosji europejskie przewodniki wypadają mało praktycznie… Jedziesz w podróż do Rosji? […]

Podróżowanie po Rosji praktycznie

podróże | praktycznie | Rosja

 

W podróży po Rosji europejskie przewodniki wypadają mało praktycznie…

Jedziesz w podróż do Rosji? Zapomnij o przewodnikach Lonely Planet. Obszerne dzieło śmiało można przyrównać do cegły – dużo waży, zajmuje dużo miejsca i jest równie praktyczne. Odetchnęłam z ulgą, kiedy je zgubiłam.

Aplikacje

Smartfon w Rosji jest bezcenny. Trzeba go jednak wyposażyć w niezbędne aplikacje. Jeszcze w Polsce ściągnęłam słowniki i rosyjską klawiaturę. W jednym z hosteli ktoś polecił mi 2 Gis. Bezpłatna aplikacja zawiera mapy najważniejszych rosyjskich miast. Wystarczyło wpisać słowo hostel (rosyjskimi literami), zaraz pojawiały się adresy. Przechodząc dalej mogłam sprawdzić cenę z noc, dojazd, wejść na stronę hostelu, jeśli taką miał i dokonać rezerwacji. Ale ten ostatni krok nie zawsze miał sens. W Astrachaniu zarezerwowałam miejsce w jedynym hostelu. Przyjeżdżam, a drzwi zamknięte. Na 2 gis znalazłam numer telefonu. Zadzwoniłam. – No tak, mamy maila – słyszę głos w słuchawce. – ale nikt go nie czyta… Kiedy indziej szukałam serwisu sony. 2gis przeprowadziło mnie bez skuchy przez całą Moskwę. 2 gis był niezawodny, niezależnie czy szukałam fryzjera, sklepu sportowego, czy muzeów.

Internet

Niestety na Kaukazie nie mogłam liczyć na 2GIS, a nocleg trzeba było jakoś znaleźć. Może przez booking.com? Nic interesującego nie wyszukiwał. To może wujek „dobra rada” Google? Znowu nic. Wtedy przypomniałam sobie o przeglądarce, którą mają mają zainstalowaną jako domyślną wszyscy moi rosyjscy znajomi – yandex.ru. Sprawdzał się nawet, gdy nie miałam dostępu do rosyjskiej klawiatury. W pasek wyszukiwania wpisywałam hasła łacińskimi literami, a on to transkrybował na rosyjski. Kilka razy wyszukał mi hostel, którego google nie znajdował, nawet po wpisaniu całej nazwy. Rosjanie maję też swój odpowiednik Facebooka. Serwis społecznościowy „v kontakte” (vk.ru) pozwala użytkownikom dzielić się nie tylko przemyśleniami i fotkami, ale również muzyką filmami, serialami. Tak, rosyjski internet to odrębny świat zapisany cyrylicą.

Język

Przed wyjazdem trzeba nauczyć się rosyjskiego alfabetu! Bez znajomości cyrylicy nie przeczytacie rozkładu jazdy na stacji kolejowej, nie namierzycie apteki, spożywczego, czy stołówki, nie docenicie też poczucia humoru autorów nazw sklepów czy restauracji. Na koniec nie wejdziecie w rosyjski internet. Jeśli chodzi zaś o dogadanie się na ulicy, Rosjanie bardzo łapczywie chwytają każda możliwość rozmawiania po angielsku. Na spotkaniach couchsurfingowców osobę mówiąca po angielsku otaczają wianuszkiem i wyciskają towarzysko to ostatniej kropli energii. Chcą się uczyć, chcą mówić i bezpardonowo wykorzystują każdą nadarzającą się ku temu okazję. Po kilku takich spotkaniach byłam załamana. Przecież chciałam mówić po rosyjsku! Na szczęście koszmar się skończył po wyjeździe z Moskwy. W pozostałych miastach, przez które przejeżdżałam obowiązuje rosyjski. Nie ma co liczyć na kogokolwiek z podstawową znajomością angielskiego. Nie liczmy też na to, że pogadamy sobie po angielsku z innymi turystami w hostelach. Nocując w tych miejscach przez dwa miesiące tylko trzy razy spotkałam obcokrajowców – dwie Chinki (anglojęzyczne), Francuzkę (wolała porozumiewać się po rosyjsku) i ekipę z Ekwadoru (znali tylko hiszpański). W hostelach bowiem, przede wszystkim nocują Rosjanie – studenci, pracownicy wysłani w delegacje, rodziny na wycieczkach weekendowych, czy matki odwiedzające swoje dzieci na uczelniach. To oni uczyli mnie jak poruszać się po Rosji. Przy kubku herbaty, cierpliwie, krok po kroku tłumaczyli co, jak i gdzie. Rosjanie są bardzo uprzejmi, bardzo pomocni, bardzo opiekuńczy, ale żeby się z nimi dogadać, trzeba jakoś mówić po rosyjsku. Naukę trzeba zacząć przynajmniej miesiąc przed wyjazdem. Oczywiście, w tak krótkim czasie nie opanujemy języka, ale przynajmniej go oswoimy. Ja zamiast muzyki, w drodze do pracy słuchałam rosyjskich dialogów. Wiedziałam, że nie mam czasu na przyswojenie nowych słów, ale mogę wyłapać słowa, które brzmią podobnie jak w polskim i mają podobne znaczenie. Na starcie to wystarcza. W trakcie podroży douczałam się nowych słów.

Telefon

Jeszcze nigdy nie miałam tylu kart sim, co podczas mojej podróży po Rosji. Numer telefonu przypisany jest do miasta, lub okręgu administracyjnego. Za rozmowy poza okręgiem przypisania numeru trzeba płacić za roaming, co dość znacznie obciąża rachunek. Rosjanie radzą sobie z tym na dwa sposoby. Albo wykupują usługi, które zmniejszają opłatę za roaming, albo kupują lokalne karty sim. Jednak dla obcokrajowca nie zawsze jest to takie proste. Przed zakupem, należy się dowiedzieć która z sieci w danym miejscu ma najlepszy zasięg i najlepsze taryfy. W Moskwie polecono mi MTC. Simkę, jak mówią Rosjanie kupowałam u oficjalnego przedstawiciela. Musiałam pokazać paszport. Zanim pracownik spisał wszystkie moje dane na jakimś oświadczeniu i wpisał do komputera minęło pół godziny. Ale przynajmniej mogłam dzwonić. W Groznym nie poszło tak łatwo. Pani w biurze Megafonu (to najlepszy operator na północnym Kaukazie) oprócz paszportu zażądała stałego meldunku, którego przecież nie miałam. – Nie przejmuj się, kupimy kartę na bazarze – powiedział mi znajomy. I tak zrobiłam. Od razu wykupiłam usługę zapewniającą tani dostęp do internetu. W Czeczenii wszędzie jest doskonały zasięg. Czasem nie wiedziałam, gdzie jestem, ale zawsze miałam dostęp do Facebooka! – Wszystko dzięki wojsku – tłumaczy Mogamad. – Muszą się jakoś komunikować podczas operacji antyterrorystycznych. Ale co jakiś czas sieć jest wyłączana. – A to dlatego – dodaje mój znajomy, – że korzystają z niej również bojownicy. Jednak nie spotkałam żadnego bojownika. Podczas podróży z Petersburga do Władykaukazu spotkałam zaś niezliczoną ilość serdecznych ludzi. To dzięki nim chcę wrócić do Rosji.

Kapitalizm i komunizm…
Killfish – dyskont shushi

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by dzielić się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, bo to spotkania z nimi napełniają mój plecak bagażem wspomnień. Poprzez te historie próbuję zrozumieć i opisać nasz Piękny Świat.