ludzie

Rosja – Chram miłości, The Beatles i Johna Lenona

W Rosji są różne świątynie, prawosławne, katolickie, scjentologiczne i jeden chram… Johna Lenona.  Tak właściwie […]

Rosja – Chram miłości, The Beatles i Johna Lenona

ludzie | miejsca | Petersburg

W Rosji są różne świątynie, prawosławne, katolickie, scjentologiczne i jeden chram… Johna Lenona. 

Tak właściwie to tylko jego biuro w Art Center Pyshkinskaya 10 w Petersburgu.Na drzwiach wisi tabliczka: «Храм Любви, Мира, Музыки и Джона Леннона», czyli Świątynia Miłości, Pokoju, Muzyki i Johna Lenona.

Próba orientacji

– Zapraszam do środka – brodaty mężczyzna w bermudach i w białych podkolanówkach wprowadza mnie do niewielkiego pokoju. Z mroku wyławiam jedynie zarysy przedmiotów. Wstępna ocena sytuacji: jest ich zbyt wiele, w żadnym wypadku nie wolno stawiać dużych kroków. Najlepiej to w ogóle stać i czekać na rozwój sytuacji.

Pod tablicą

– Czy słyszałaś doskonalszą muzykę od The Beatels?
Kiwam głową, że nie.
– Czy możesz wymienić choć jednego tekściarza, który pisał mądrzejsze teksty od Johna Lenona?
Dalej kiwam głową.
– Ty młoda jesteś! (w tym wypadku nie miało to zabrzmieć jak komplement). Zapewniam cię, że nigdy wcześniej ani później nie powstało nic doskonalszego od The Beatels. Zrozumiałem to, kiedy po raz pierwszy usłyszałem ich muzykę. Dzięki beatelsom dowiedziałem się co to znaczy miłość, wolność, prawdziwe piękno.

Przełom i życie ma sens!

Tego pamiętnego dnia Kola Wasin miał 17 lat. Od tamtej chwili zaczął gromadzić wycinki prasowe dotyczące jego idoli. Dziś Kola ma 68 lat, a jego album waży 13 kilogramów. Przez te wszystkie lata Kola budował kolekcję płyt, książek, plakatów. Sam też napisał książkę.
– Dziś już jej nie kupisz, to biały kruk. Na wydanie czekają jeszcze dwie inne książki, ale na razie nie mam na to pieniędzy.

Świątynia zastępcza

Wszystkie przedmioty kultu beatlesów zalegają na pólkach, na stole, na podłodze. Gdzieś między nimi wciśnięta jest prawdziwa relikwia – koszulka Johna Lenona. Zamiast ikony na ścianie wisi fotografia Koli ściskającego z nabożna czcią dłoń Paula McCartney’a.
– Kilka lat później Paul miał koncert w Moskwie i pamiętał o mnie. Przysłał mi bilet i opłacił przejazd z Petersburga. Ale nie mieliśmy czasu pogadać…

Święty wcielony

Po tym wydarzeniu, czy ktoś może wątpić, że Paul jest aniołem! To między innymi dlatego Kola postanowił wystawić świątynię. Jak będzie wyglądać. Kola wymyślił każdy szczegół, każde skrawek bryły. Pokazuje mi jeden gliniany model, czegoś co przypomina wulkan podczas erupcji.
– To pierwotny projekt. Potem był ten projekt – i pokazuje kolejny wulkan i kolejny i kolejny…
– Znalazłem też godne miejsce gdzie postawić tę świątynię. Od 20 lat zabiegam o stosowne pozwolenia i pieniądze. Ale tu wszyscy na imprezy to przychodzą, ale jak pieniążki trzeba wpłacić, to nikogo nie ma…

Ach ta Ałła!

Niedawno nad chramem zawisły czarne chmury. Upatrzone przez Kolę miejsce przechwyciła Ałła Pugaczowa. Artystka zamierza tam postawić swój teatr.
– Ale jak do tej pory panuje tam cisza, więc nadzieja nie umarła! Może uda doprowadzić budowę do końca. Może na otwarcie chramu przyjedzie sam John Lenon. Kola bowiem przeprowadził własne śledztwo. Wynika z niego jednoznacznie, że artysta jeszcze w 1980 roku podstawił sobowtóra, a sam pojechał w nieznane. Obecnie żyje we Włoszech w okolicach Allagny.

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by dzielić się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, bo to spotkania z nimi napełniają mój plecak bagażem wspomnień. Poprzez te historie próbuję zrozumieć i opisać nasz Piękny Świat.