Meksyk

Uwaga, fotograf!

Jaki fotograf z dalekiej podróży nie chce przywieźć kilku przynajmniej lokalnych portretów? Tylko że czasem, […]

Uwaga, fotograf!

Meksyk | podróże | przemyślenia

Jaki fotograf z dalekiej podróży nie chce przywieźć kilku przynajmniej lokalnych portretów? Tylko że czasem, portretowane obiekty nie są specjalnie skore do współpracy

– Kiedyś to się robiło zdjęcia – mówi fotograf. – Bez problemu ludzie pozwalali sobie robić zdjęcia na ulicy. A teraz… – tu robi znaczącą przerwę, która podbije dramatyzm sytuacji. – A teraz pytają się po co, zasłaniają twarz, krzyczą. Czasem jak się zdenerwuję to im mówię, że są w przestrzeni publicznej i nikt nie zabroni ich fotografować! Wtedy przypomniało mi się Chiapas w Meksyku. Tam też nie pozwalali sobie robić zdjęć. Zasłaniali twarze, odwracali głowy, kiedy pytałam, czy mogę ich uwiecznić w pikselach, albo mówili: 10 peso, czyli 2 złote. – Ale dlaczego – Spytałam się jednego z Indian. I spodziewam się opowieści o kradzieży duszy wraz z wizerunkiem, o złej energii, magii i tym podobnych. A mężczyzna odpowiedział: – Bo ty potem sprzedasz to zdjęcie i zarobisz pieniądze, a ja z tego nic nie będę miał. Już po powrocie do Polski, na jednym z blogów zobaczyłam zdjęcie Indianki. Dobrze ją pamiętałam. Wraz z mamą sprzedawała pamiątki na bazarze w San Cristobal de las Casas i jako jedna z nielicznych pozwalała się fotografować za darmo. Zdjęcie wygrało konkurs fotograficzny, a ja zaczęłam się zastanawiać, co z tego miała mała Indianka?

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by dzielić się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, bo to spotkania z nimi napełniają mój plecak bagażem wspomnień. Poprzez te historie próbuję zrozumieć i opisać nasz Piękny Świat.