Bali

Bali – Ikaty krwią malowane

  Tenganan słynie z ikatów. Wyjątkowych. Technika wyrobu nie zmieniła się od kilku tysięcy lat. […]

Bali – Ikaty krwią malowane

Bali | Indonezja | zwyczaje

 

Tenganan słynie z ikatów. Wyjątkowych. Technika wyrobu nie zmieniła się od kilku tysięcy lat. Jedynie krwi już nie ma… 

Zatem najpierw kobiety wytwarzają sama nić. Wiedzą jak ją splatać, by najlepiej chłonęła barwniki. Wiedzą też jak robić barwniki, by najtrwalej wnikały w nić. Podstawowa zasada – cierpliwie. W Tenganan wszystko wytwarza się ze składników, które ofiarowuje przyroda i trzeba się dostosować według jej czasu. Zatem są kolory, które dopiero po 7 latach staja się gotowe do użycia.
Nić farbuje się jeszcze przed tkaniem. Kobiety wiedzą jak zaplatać supełki, w jakiej kolejności zanurzać w farbie, by później na tkaninie ukazał się charakterystyczny rozmyty wzór. Jeśli zafarbują tylko nici osnowy powstanie pojedynczy ikat. Jeśli wątku i osnowy – podwójny.
– Wyobrażasz sobie ile to pracy?
– Te tkaniny muszą być święte…
– Żebyś wiedziała! Tym bardziej, że kiedyś czerwony barwnik uzyskiwano z ludzkiej krwi. Raz taki widziałam… mam tam przyjaciół.
– Ale jak to? Składali ofiary z ludzi?
– Nie do końca, to ludzie sami się ofiarowywali. Starzy ludzie oddawali życie w świątyni, a z ich krwi robiono barwnik. Tylko ta czerwień wpadała w brąz. Do dziś trzymają te ikaty w domach.
– Do dziś? To kiedy przestali stosować ludzką krew?
– Jakieś 40 lat temu, jak rząd zabronił. Pojedź do Tenganan i zapytaj się o taki stary ikat. A potem powąchaj… Ma inny zapach.
– Co za bzdury! Nigdy nie używaliśmy ludzkiej krwi! Czy wyglądamy na ludożerców – żachnął się mieszkaniec Tenganan, kiedy następnego dnia zawitałam w wiosce.
Cóż, muszę gdzieś znaleźć środek, bo tam leży prawda…
W sklepie z ikatami w Tanaganan
W sklepie z ikatami w Tanaganan
W sklepie z ikatami w Tanaganan
W sklepie z ikatami w Tanaganan
W sklepie z ikatami w Tanaganan
W sklepie z ikatami w Tanaganan
Ikaty z Tanaganan
Pojedyńczy ikat z Tanaganan
Ikaty z Tanaganan
Ikaty z Tanaganan

 

  • Anonimowy

    W goglach nie ma takiej nazwy, ale jest o ikatach z Tenganan.

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by dzielić się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, bo to spotkania z nimi napełniają mój plecak bagażem wspomnień. Poprzez te historie próbuję zrozumieć i opisać nasz Piękny Świat.