Ameryka Łacińska

Jak podróżować samotnie i nie być samotnym

Podróżujesz sama? Ludzie robią wielkie oczy, a przecież to nic wielkiego. Na końcu świata, czy […]

Jak podróżować samotnie i nie być samotnym

Ameryka Łacińska | Czeczenia | Gwatemala

Podróżujesz sama? Ludzie robią wielkie oczy, a przecież to nic wielkiego. Na końcu świata, czy na początku, nigdy nie jestem samotna.

Uśmiech

Od tego wszystko się zaczyna. To przychodzi naturalnie. Bo w podróży wypełnia mnie szczęście i czy tego chcę, czy nie – uśmiecham się do przechodzących obok mnie ludzi. Ale najbardziej lubię pić kawę, siedząc na krawężniku i patrzeć. Zawsze ktoś podejdzie, porozmawia i czasem coś powie. Na przykład, gdzie rosną najlepsze grzybki…

Ciekawość

Nigdy jej w sobie nie tłum! Od razu działaj, jeśli jakieś pytanie zakłóca twój wewnętrzny spokój, jak na przykład krzyże owinięte liśćmi palmowymi. To właśnie zobaczyłam w Tonanzintla w Meksyku. Stanęłam pośrodku chodnika i czekałam na pierwszego przechodnia. Trochę to trwało, bo akurat była sjesta. Ale dorwałam. Od nieszczęsnej kobiety nie dowiedziałam się o co w tym chodzi, ale spędziłam wspaniały dzień w towarzystwie jej rodziny. A potem? Jej syn zaprosił mnie na festiwal aztecki podczas którego spotkałam potomka Cuauhtemoca – ostatniego władcy Azteków.

Mapa

Nigdy z nią nie przesadzaj! Najlepszym przewodnikiem jest koniec języka. Co prawda nikt nie zna okolicy gorzej od miejscowych, ale dzięki temu możesz pobłądzić. Porządnie, a czasem całkiem poważnie. Podczas wędrówki po górach Czeczenii, dzięki temu, że nikt z nas nie miał mapy musieliśmy zaufać miejscowym. A ci, przyprowadzili konie, które poniosły nam bagaż, dali schronienie na noc i poprowadzili następnego dnia przez połoniny, gdzie się znowu zgubiliśmy, tylko już na amen…

Rezerwacje

Przydają się na pierwszą noc. A później zdaj się na wiatr przygody. Czasem zawieje cię tam, gdzie nie ma hosteli, noclegów, niczego. Tylko domy. I co wtedy? Wystarczy wizyta w sklepie. Tak jak w Czeczenii. Bardzo szybko rozmowa ze sprzedawczynią z konserw przeszła na prysznic, a skończyła się stwierdzeniem: „Ona idzie ze mną!”. A z Czeczenkami nie ma dyskusji! Zabrała mnie do swojego domu, pokazała pokoje, kazała wybrać ten, który najbardziej mi się podoba. Potem kazała zjeść kolację, śniadanie, a na drogę dała mi reklamówkę kotletów mielonych i drugą reklamówkę pierożków. Moje tłumaczenia, że trochę niewygodnie mi będzie dźwigać to wszystko na grzbiecie trafiły jak grochem o ścianę.

Hostele

Tam praktycznie zawsze coś się dzieje. Jeśli potrzebuję odrobiny oddechu, wybieram te, których nie ma w przewodnikach Lonely Planet. Jeśli czuję potrzebę nocnego życia, melduje się w polecanych przez Lonely Planet. Wtedy siadam przy jakimś stoliku i zanim skończę pierwsze piwo mam już kompanów. I wcale nie jest to standardowo – klubowy podryw.
– Ale jesteś pogryziona! – tak rozpoczęła się moja znajomość z Carlosem w jednym z hosteli w Antigua Guatemala. I co tu kryć, byłam potwornie pogryziona, przez coś co prawdopodobnie zamieszkało w moim śpiworze.
– Mam nadzieję, że to nie pluskwy…
– O to możesz być spokojna! Jestem archeologiem, mnie już pogryzło wszystko, co mieszka w dżungli! Pluskwa zostawia dużo większe bąble.
W ten sposób rozpoczęła się piękna znajomość. Carlos nie dość, że zdradził mi co za gamoń mnie podgryza, to podpowiedział, jak się go pozbyć, a kilka dni później zabrał mnie na wykopaliska do Quirigua. Dotarliśmy tam krótko przed północą. W świetle latarek czytaliśmy majańskie inskrypcje na stelach i spacerowaliśmy po zachowanych ruinach miasta.

Couchsurfing

W Puebli naprawdę nie miałam do kogo się odezwać. Przyjechałam jeszcze przed sezonem. Nudą wiało z każdego kąta hostelu, z każdej ulicy miasta. Trzeba było działać! Taka atmosfera grozi bowiem poważną depresją. A to głupi stan w wakacje. Wieczorem byłam już na internecie. Zalogowałam się na Couchsurfingu i najpierw napisałam do kilku osób, które oferowały wspólne zwiedzanie lub wyjście na kawę. Później w zakładce „events” sprawdziłam, gdzie dziś balują miejscowi z turystami. Na imprezę nie poszłam, ale już następnego dnia nie skarżyłam się na nudę!
Couchsurfing przede wszystkim jednak sprawdza się, kiedy szukam domowego noclegu. Szczególnie podczas długiej podróży, czasem po prostu chcę pobyć w domu, coś ugotować w kuchni, obejrzeć telewizję rozwalona na kanapie w gościnnym pokoju z maseczką nawilżającą na twarzy (przecież jestem kobietą!). Wieczorem zaś wyjść gdzieś na miasto ze znajomymi mojego gospodarza. Dlatego korzystam z couchsurfingu. I wcale nie dlatego, że jest tani, bo wbrew pozorom nie jest – jak się wychodzi ze znajomymi, to się baluje dłużej i intensywniej, zatem więcej to wszystko kosztuje.
Największą zaletą couchsurfingu jest to, że daje możliwość poznania miejscowych i życia ich życiem. Do pięciu dni – jak nakazuje etykieta couchsurfingowa.

Artyści

Amerykę Łacińską przemierzają artyści. Cały ich majątek to stół, na którym sprzedają wyplatane po nocach kolczyki, bransoletki, wisiorki… Wystarczy do nich podejść, by zagadali. Czasem kilka minut takiej rozmowy ożywia i rozbudza umysł.

Facebook

Może to brzmi banalnie, ale facebook łączy! Dodawaj poznawanych po drodze znajomych, dzięki czemu oni będą widzieć ciebie, a ty ich. Może zdarzy się, że znowu zjedziecie w to samo miejsce? Tak było z Margaritą, którą poznałam w Tulum. Po miesiącu, dzięki facebookowi dowiedziałam się, że przebywa w San Cristobal de las Casas, gdzie też planowałam na dniach się pojawić. Dalej poszło jak z płatka: Margarita podała mi adres swojego hostelu. Kiedy się tam spotkałyśmy, wpadłyśmy sobie w ramiona jak siostry!

Osobność

Przy tylu sposobach na otoczenie się tłumem ludzi, łatwo zapomnieć o jednej podstawowej sprawie. Główną zaletą, atrakcją i urodą samotnych wyjazdów jest możliwość cieszenia się samotnością. Kiedy wyruszam w kolejną podróż serce mi się cieszy na myśl o wolności, niezależności i przygodach, które o wiele bardziej lubią podróżujących w pojedynkę niż parami albo stadami. Więc nie należy przesadzać z szukaniem towarzystwa!

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by dzielić się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, bo to spotkania z nimi napełniają mój plecak bagażem wspomnień. Poprzez te historie próbuję zrozumieć i opisać nasz Piękny Świat.