bambusowy rower

Bambusowy rower – (po) Tyczki

Ruszyły prace! Powoli bambusowe tyczki zaczynają przeistaczać się w rower. – Spróbujemy obrobić pierwszą tyczkę […]

Bambusowy rower – (po) Tyczki

bambusowy rower | |

Bambusowy rower

Ruszyły prace! Powoli bambusowe tyczki zaczynają przeistaczać się w rower.

– Spróbujemy obrobić pierwszą tyczkę – powiedział Jarek Baranowski z Carbon Bike’u, kiedy przyszłam do warsztatu. – Zobaczymy, czy uda się ją dziś skończyć…
Położyliśmy 3 metrowy kij bambusowy na stole. Następnie odmierzyliśmy kawałek, który nas interesuje.
– Musimy wyznaczyć odcinek w taki sposób, żeby międzywęźla wypadły mniej więcej w połowie. Wtedy rama będzie ładniej wyglądała. A potem trzeba popracować nad „charakterkiem” bambusa.

Bo bambus jest śliski.

Nie lubi się łączyć. Musimy więc wykorzystać każde wygubienie i każdy y sposób, by tyczki na dobre (i na złe) przylgnęły do siebie w ramie. Na tym etapie wszystkie chwyty dozwolone! – Zatem wykorzystamy samą budowę tyczki. Przy międzywęźlu bambus minimalnie się rozszerza. A to znaczy, że jeśli go mocno owiniemy włóknami nasączonymi żywicą polipoksydową ma szansę się dodatkowo zaklinować. Dlatego, tam gdzie to możliwe wyznaczamy takie odcinki, by międzywęźla wypadały również przy krawędzi tyczki. Ale zanim przejdziemy do nawijania włókien, trzeba zmatowić końcówki. Żeby zwiększyć przyczepność powierzchni tyczki.
– Już wiesz co robić?
– Wiem.
– To zaczynamy.

Pierwsze cięcie

Najpierw próbne. Żeby sprawdzić, jak będą wyglądały krawędzie po ucięciu. Czy będą gładkie, czy poszarpane. Jest pięknie! Jego krawędź jest gładka, doskonale widać też strukturę bambusa. Ciekawie wygadałyby z takich kawałków korale – myślę, ale nie mówię. To pomysł na później,

teraz trzeba skupić się na rowerze.

Dostałam koszulę flanelową, rękawiczki i papier ścierny. Zmatowiłam końcówki pierwszej tyczki. Potem drugiej, trzeciej i czwartej. Później owinęłam pierwszą tyczkę włóknem nasączonym żywicą.
– Jutro wyschnie i wtedy będzie można powiedzieć jak wyszło – powiedział Jarek.
Wyszło! Następnego dnia pracy w warsztacie owinęłam pozostałe tyczki.
Wciąż trzeba sporej  wyobraźni, by zobaczyć w nich rower, na którym wyruszę w podróż. Ale mi jej nie brakuje. Wyobraźni nie brakuje również Jarkowi. I to jest najważniejsze. Więc działamy!
Bambusowy rower
Owijam bambusowe tyczki włóknem nasączonym żywicą.
Bambusowy rower
Kolejne etapy pracy,. Wszystko po to, by końcówki bambusa stały się bardziej „chwytne”.
Bambusowy rower
Tak wyglądają teraz tyczki. Podobne do roweru?:)

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by dzielić się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, bo to spotkania z nimi napełniają mój plecak bagażem wspomnień. Poprzez te historie próbuję zrozumieć i opisać nasz Piękny Świat.