Abu Zabi

Meczet Maryi, Matki Jezusa

Wznosi się w Abu Zabi. Do niedawna był śnieżnobiałym kwiatem pustyni. Dziś również pomnikiem tolerancji. […]

Meczet Maryi, Matki Jezusa

Abu Zabi | Azja | miejsca

Wznosi się w Abu Zabi. Do niedawna był śnieżnobiałym kwiatem pustyni. Dziś również pomnikiem tolerancji.

Dubaj szczyci się wieżowcami, a Abu Zabi olbrzymim, śnieżnobiałym meczetem. Jeszcze do niedawna nosił on imię Szejka Zayeda. W czerwcu 2017 roku decyzją księcia Mohammada bin Zayed Al-Nahyan przemianowano go na meczet Maryi, matki Jezusa, czyli po arabsku – Mariam, Umm Eisa. Za decyzją szejka stoi chęć budowania mostów i zacieśniania więzi między kulturami i religiami. Postać Maryi rzeczywiście łączy światy Islamu i Chrześcijaństwa. Mariam jest bowiem jedyną kobietą, którą Koran wymienia z imienia. Mało tego – jej imię nosi jedna z koranicznych sur. Czy można znaleźć lepszą ambasadorkę pokoju między tymi dwoma religiami?

Wszystko co najpiękniejsze

Każde miasto ma swój charakter. Jedne są bardziej romantyczne, inne artystyczne, Abu Zabi jest kolorowe. Kulturowo. Na ulicach spotykamy ludzi o wszystkich kolorach skóry, przybyłych z całego świata. Jedni, tak jak my, przyjechali zobaczyć ultranowoczesne budowle, inni robią tu olbrzymie pieniądze. Jednocześnie wnoszą tu cząstkę swojej kultury. I taka myśl przewodnia przyświecała twórcom meczetu od pierwszej kreski projektu. Główny architekt Yousef Abdelky z Syrii garściami czerpał ze wszystkiego co najpiękniejsze w architekturze islamu. Czy mu się to udało?
Patrzymy na jego bryłę, która wynosi się ponad domy w kolorze pustyni i kontrastuje z błękitem nieba. Skąd znamy tę biel i charakterystyczne kopuły?

Po prostu blisko…

W Abu Zabi odległości sprzyjają medytacji. Szczególnie kiedy z nieba leje się żar. W takim momencie nie chce się rozmawiać. Zatem intensywnie myślimy o oślepiającym bielą meczecie, powtarzając jak mantrę słowo „blisko”. Czasu mamy całkiem sporo, bo meczet widzimy dopiero na samym końcu długiej pustej ulicy. Wbrew pozorom to całkiem już blisko, naprawdę blisko. Za nami bowiem droga z pobliskiego Dubaju, która zmieniła naszą percepcję słowa „blisko”.
Blisko miał być bowiem przystanek autobusu do Abu Zabi. Z domu wychodzimy więc bez zbytniego pośpiechu, o godzinie 10. Godzinę później jesteśmy na przystanku, dwie godziny później docieramy do Abu Zabi, coś jemy na dworcu, wsiadamy do kolejnego autobusu i tak o 14 stoimy, gdzie stoimy – na drodze z widokiem na meczet.
– Jeszcze maksymalnie dwadzieścia minut – ocenia Selim. Po dwudziestu minutach trzeba było dodać kolejne 20, bo owszem – już olśniewa nas śnieżnobiała bryła meczetu, ale wejście znajduje się po przeciwnej stronie kompleksu…

Skojarzenia

Ostatnie metry naszej wędrówki budowle mamy na wyciągnięcie ręki. Stąd widzimy każdy biały detal. Biały tak jak…
– Tadż Mahal?
– Brawo! Znaleźliśmy pierwszą inspirację! – mówi Selim.
Rzeczywiście, do budowy meczetu wykorzystano między innymi marmur makrana z którego wzniesiono słynną indyjską budowlę. Same kopuły wzorowane były na indyjskich budowlach z epoki Wielkich Mogołów. Las kolumn podwojony odbiciem w otaczających meczet sadzawkach przypomina mi pałac Ali Kapu z Isfahanu. Ale to dopiero początek skojarzeń, bo oto przekraczamy bramę i widzimy na ścianach kafle z charakterystycznymi kompozycjami kwiatowymi.
– To Iznik? – Pytam strażnika. Strażnik mierzy mnie wzrokiem. kiedy już wie, że go nie obrażam postanawia błysnąć.
– O Izniku nic nie wiem, ale to sprowadzono z Chin – i palcem wskazuje na
marmurowe kolumny otaczające dziedziniec meczetu z inkrustowaną kwiatową wicią.
Z Chin pochodzą również kolumny z głównej sali modłów. Tym razem jednak ich wzór jest subtelniejszy, bo wzory kwiatowe inkrustowano masą perłową. Znowu coś zaczyna mi dzwonić w głowie. Patrzę to na łuki, to na kolumny… Mezquita z Kordoby! Tej inspiracji nikt jednak nie poświęca n
ależytej uwagi, bo ich kunszt przysłaniają…

Rekordy!

Meczet Maryi, Matki Jezusa ma ich kilka na swoim koncie. Zacznijmy od największej w świecie islamu kopuły o rozmiarach 32,8 m średnicy i 80 wysokości. Pod nią spoczywa największy na świecie dywan. Dar rządu irańskiego zaprojektował Ali Khaliqi, a wyplatało go 1300 irańskich artystek z okolic Meszhedu. W ciągu trzech lat na powierzchni 5,6 tys m2 zaplątały 2,2 biliony supełków. Gotowe dzieło ważyło 45 ton. Jednak po przyjeździe zostało „odchudzone” do 38 ton. W jaki sposób? Otóż ręcznie robiony dywan ma nierówną powierzchnię. Trzeba go zatem precyzyjnie przyciąć. Temu własnie strzyżeniu dywan z meczetu zawdzięcza swój spadek wagi.
W sąsiednim holu znajduje się kolejny posiadacz światowego rekordu. Tym razem jest to największy na świecie żyrandol. Gigant mierzy 10 m średnicy i 15 m długości i jest wysadzany milionem kryształków Swarovskiego.

Pozostałe liczby…

…są niemniej imponujące. Od meczetu Maryi, Matki Jezusa większe są tylko dwa meczety – w Mekce i Medynie. Miejsca starczy tu dla ponad 40 tys wiernych z czego ponad 7 tys w samej głównej sali modłów. Na ścianach Na terenie meczetu znajduje się 1048 marmurowych kolumn, a jego przestrzeń wieńczą 82 kopuły. Na budowę szejk Zayed wyłożył ponad 2,1 biliona złotych. To własnie on do całej mozaiki architektonicznej dodał małą cząstkę siebie w postaci… koloru zielonego, który przewija się w elementach wystroju wnętrza. Nie jest to jednak czaysta fanaberia fundatora. W Islamie zieleń przede wszystkim symbolizuje nadzieję i odrodzenie. 

 

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by dzielić się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, bo to spotkania z nimi napełniają mój plecak bagażem wspomnień. Poprzez te historie próbuję zrozumieć i opisać nasz Piękny Świat.