miejsca

Rowerowa Warszawa, czyli gdzie warto zajechać po drodze z pracy

Uwielbiam prezenty. A najulubieńszy to wolność, którą chłonę jadąc na rowerze do pracy i z […]

Rowerowa Warszawa, czyli gdzie warto zajechać po drodze z pracy

miejsca | Polska | Warszawa

Uwielbiam prezenty. A najulubieńszy to wolność, którą chłonę jadąc na rowerze do pracy i z powrotem. Za każdym razem, gdy jadę na rowerze Warszawa odkrywa przede mną swoje niespodzianki.

Warszawa rowerem

Jeszcze sześć lat temu, kiedy zaczynałam jeździć rowerem do pracy, może 10 procent drogi pokonywałam ścieżką rowerową. Musiałam też dwa razy przenosić rower po schodach. Dziś praktycznie cała moja trasa wiedzie po ścieżkach rowerowych. Najszybsza – Bulwarami Wiślanymi, przez most Świętokrzyski lub kładką przez most Łazienkowski. W ten sposób codziennie pokonuję 8 km w jedną stronę. Za to w drugą, ilość kilometrów czasem znacząco rośnie! Po pracy bowiem, gdy wiem, że już donikąd się nie spieszę, chowam szpilki do sakwy i jadę przed siebie. Za każdym razem wybieram inną drogę do domu, bo nie lubię powtarzać tych samych tras. Czasem odkrywam nowe miejsce, czasem wracam tam, gdzie ładuję akumulatory. Na rowerze Warszawskie zaułki i uliczki są bardziej kuszące i osiągalne. Bo przecież nie ma miejsc, gdzie nie zaparkuję!

Filiżanka z piernika i zdjęcia retro

Różnie układam trasy. Czasem prowadzi mnie ścieżka rowerowa, a czasem… zapach. Pewnego dnia jadąc Alejami Jerozolimskimi poczułam piernikową nutę w kakofonii dźwięków ścisłego centrum Warszawy. Dałam się jej nieść przez bramę podwórka o numerze 51. I tak trafiłam do galerii z najprawdziwszymi piernikami. Oniemiałam na widok magnesów, zawieszek czy… obrazów z aromatycznego ciasta. Ale najlepsze zostawiłam sobie na koniec. Tylko tu bowiem serwuje się espresso w filiżankach z piernika i z piernikową łyżeczką. Ciasto z którego powstają sprzedawane tu łakocie, wyrabiane jest według XIX wiecznej receptury. Nie ma w nim ani grama cukru tylko miód. To dzięki temu wypieki mogą wyschnąć, ale się nie zepsują.
Nieopodal galerii znajduje się wejście do fotoplastikonu – świątyni trójwymiarowych zdjęć z dawnych lat. Przykładam oczy do okularów i przenoszę się do świata kolorowanych fotografii. Jest to jedyny fotoplastikon w Europie, a może i w świecie, który niezmiennie od ponad 100 lat znajduje się w tym samym miejscu, pomimo wojennych zniszczeń!

galeria pierników Tebe, Aleje Jerozolimskie. Espresso w filiżance z piernika
Espresso w filiżance z piernika

Zielona dzielnica

Zazwyczaj po trudnym dniu szukam zieleni. Zatem jadę na Żoliborz do dzielnicy parków i ogrodów. Tu częściej słyszy się ptasie koncerty niż ryk samochodowych silników. W upalne dni wsłuchuję się w naturę leżąc na trawie w parku Żeromskiego, nieopodal starej Prochowni. Kawiarnia powstała w dawnej prochowni fortu Sokolnickiego, stąd jej nazwa. Historia tego miejsca ściśle związana jest z dziejami Warszawy. Po powstaniu styczniowym w 1864 roku w ramach represji car zamienił miasto w twierdzę, a na mieszkańców nałożył obowiązek sfinansowania budowy fortów. W sumie powstało 29 masywnych, ceglanych budowli, wśród nich również fort Sokolnickiego. Znam to miejsce niemal od urodzenia, tu bawiłam się, uczyłam jeździć na rowerze, wyobrażałam sobie potwory, które mieszkają w opuszczonych porosyjskich budowlach. Kilka lat temu Park Żeromskiego został zrewitalizowany. Budynki już nie straszą, tylko przyciągają tłumy mieszkańców Żoliborza.

Jedyna taka pracownia

Do La Boheme trafiłam przez przypadek. Mój znajomy z Maroka – Abdou Quardi miał zagrać tu koncert. Gdy tylko trafiłam pod adres Mysłowicka 1 wiedziałam, że oto schodzę do królestwa sztuki, do którego już regularnie będę zaglądać. Mieści się ono w garażu żoliborskiej willi. Drogę do wejściowych wrót zdobią nogi manekinów, a w środku uderza po zmysłach artystyczny nieład. Na co dzień bowiem w La Boheme swoją pracownię ma dwójka artystów – Ewa i Jarosław Blusiewiczowie, poza tym jest to i galeria i kawiarnia, która otwiera się jedynie podczas koncertów. Dlatego dziś już regularnie śledzę jej profil na FB. Być może właśnie dziś coś tam się dzieję? Warto tam zajrzeć w drodze z pracy na rowerze!

Stolica w innym świetle

Kilka lat temu przez chwilę mieszkałam na Marymoncie. Była już noc. Ciepła, letnia, ciemna i głośna. Dlatego skręciłam ze ścieżki rowerowej biegnącej wzdłuż ulicy Marymonckiej w cichą ciemną uliczkę. Nagle zdałam sobie sprawę, że blask oświetlających je latarni przypomina mi gwiazdy. Jest subtelny, nie razi w oczy, a wystarczająco oświetla drogę. Sprawdziłam więc nazwę ulicy – Cegłowska… No tak, to właśnie tu zachowały się latarnie gazowe!
Pierwsze latarnie tego typu zamontowano w stolicy w 1856 roku. Wspominał ten fakt Bolesław Prus. W jednym z felietonów cieszył się, że ich światło przepłoszy mroczne postaci kryminalistów z ulic. Wkrótce latarnie gazowe rozświetliły całą stolicę. Dziś zobaczysz je jedynie na Agrykoli oraz na Bielanach wzdłuż ulic: Granowskiej, Szaflarskiej, Płatniczej i Cegłowskiej. Z tym, że jedynie na tej ostatniej zachowały się oryginalne przedwojenne latarnie. W pozostałych miejscach zobaczysz repliki.

Naturalna rzeka

Kiedy publikuję zdjęcie z plaży w Zawadach, w komentarzach czytam pytanie: Ty znowu gdzieś zagranicą? – Nie, – odpowiadam. – Nad Wisłą, w Warszawie, rowerowo. Plaża w Zawadach, na obszarze Natury 2000 jest wyjątkowa. Jej piasek jest biały jak śnieg, a na jej szerokim pasie zazwyczaj spotykam nie więcej niż kilku osób. Powód jest prosty. Żeby tam trafić, trzeba pokonać całkiem spory kawałek drogi z centrum wzdłuż wału przeciwpowodziowego, następnie znieść rower po schodach i przedrzeć się przez zarośniętą dróżkę. Wokoło nie ma sklepów spożywczych, a na samej plaży żadnego baru, stąd brak tu imprezowiczów.
To nie jedyny obszar chroniony w Warszawie. Na terenie stolicy znajduje się… 12 rezerwatów przyrody i kilka plaż. Odkryj je wracając z pracy na rowerze!

Odrobina praktycznych informacji i sugestii, które pomogą Ci poznawać rowerowo Warszawę

  1. Uwolnij plecy – ubranie na zmianę i bagaż pakuj do sakwy albo do koszyka, a nie do plecaka. Dzięki temu nie zmęczysz kręgosłupa.

2. Duży wybór miejskich sakw i toreb rowerowych znajdziesz na https://www.bikester.pl/akcesoria-rowerowe/torby-rowerowe.html

3. Buty w których jeździsz po mieście na rowerze, nie muszą być do roweru dedykowane. Wystarczy, że dobrze trzymają się nogi i mają twardą podeszwę.

4. Podczas 50 min przejażdżki rowerowej spalisz 400 kalorii. Po roku może się to przełożyć na utratę 9 kg wagi!

5. Jeśli długość trasy do pracy przekracza 15 km zastanów się nad rowerem elektrycznym.

6. Twój kask nie musi być banalny! Na rynku znajdziesz rowerowe nakrycia głowy w stylowych formach i kolorach.

7. Pamiętaj o prawidłowy oświetleniu roweru! Staraj się też mieć na sobie bluzy w odblaskowych kolorach lub z elementami odblaskowymi.

8. Do planowania tras używam aplikacji maps.me. Sprawnie wyszukuje ścieżki rowerowe i prowadzi do celu.

Rowerowa Warszawa - plaża Żoliborz
Plaża żoliborz
Rowerowa Warszawa - plaża Żoliborz
Na plaży Żoliborz
Rowerowa warszawa, zachód słońca na ząbkowskiej
Ząbkowska o zachodzie słońca

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub nas na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

Dorota Chojnowska i Selim Saffarini na Warmii

O nas

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to nasze o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!