W Polskę idziemy!

Świat jest piękny! Nie tylko ten daleki, ale też ten bliski. Omijany i niedoceniany, bo […]

W Polskę idziemy!

| |

Świat jest piękny! Nie tylko ten daleki, ale też ten bliski. Omijany i niedoceniany, bo za bliski… Dlatego postanowiliśmy odkryć Polskę mniej znaną. Zapakowaliśmy HUSAbusa i ruszyliśmy na Dolny Śląsk!

Polska zawsze przegrywała u mnie z dalekimi krajami. Kusiło Chichen Itza, Tikal, Samarkanda, Muskat… Kilka dni temu zdaliśmy sobie sprawę, ze tak naprawdę mamy nie chce nam się „odkrywać” dawno odkryte, „wyruszać” na „wyprawy” w miejsca dostępne samolotem i tamtejszym publicznym transportem i w jednym z wielu hosteli czy hoteli pisać o „dotarciu” w miejsce „niedostępne”. Wizyta w Ornecie przypomniała nam, że Polska jest bardzo intrygująca. Pełno w niej ciekawych miejsc, niezwykłych historii znacznie rzadziej powtarzanych niż te o Iranie, Wietnamie i innych zamorskich krainach. Nabraliśmy na nie nieposkromionego apetytu. Swoje dodało słońce. I tak kilka dni temu zapadła decyzja – W Polskę idziemy!

Ale Piękna Polska!

Zafascynowała nas historia tej ziemi. Przed wojną miasta i miasteczka Dolnego Śląska tętniły życiem, dziś wiele budynków popada w ruinę, a po dawnym przemyśle nie ma praktyczne śladu. Ludzie, którzy przez 500 lat, a nawet i dłużej czerpali owoce tej ziemi i tworzyli tu swoje osady po II Wojnie Światowej musieli opuścić te ziemie. Ich miejsce zajęli osiedleńcy, których też wyrwano z korzeniami. W obcych domach zaczęli budować swoją przyszłość. Z przeszłością łączą ich tylko mury i… skarby. Z kim nie rozmawiamy, opowiada nam o znaleziskach spod podłogi albo spod poszycia dachu, ktoś inny wykopał w ogródku gar monet, albo w lesie cały stos butów. Czasem odnajdują zdjęcia, czasami spotykają potomków dawnych mieszkańców, którzy szukają skrzyni wypełnionej czymś, a zakopanej między dwoma dębami.
– Ale tu jest mnóstwo dębów! – mówią potem załamani.
Tajemnice kryją się w każdym domu, wypełniają kościoły, klasztory. Z wypiekami na twarzach słuchamy opowieści niezwykłego artysty Dariusza Milińskiego, który stworzył w Pławnej swoje własne królestwo wyobraźni, o tajemnicach klasztoru w Lubomierzu, o losach pałacu we Wleniu, o dziejach ceramiki w Bolesławcu. Każda z nich utwierdza nas w przekonaniu, że podjęliśmy dobrą decyzję. O tym będziemy jeszcze pisać. Na razie zbieramy wrażenia…

Trudna przeszłość

Nie jest łatwo zbudować nową historię na zgliszczach obcej przeszłości. Różnie też potraktowano domy, do których jedni mieli nadzieję, że wkrótce wrócą, a nie wrócili, podczas gdy drudzy mieli nadzieję, że wkrótce je opuszczą i nie opuścili. Nie było szacunku do spuścizny po Niemcach, bo skąd? Nikt nie czół litości dla spuścizny  tych, którzy nie mieli litości. Dlatego ciągle słyszymy o kamienicach, które rozebrano, a cegły posortowano i wysłano na obudowę Warszawy. Mieszkamy w takim budynku – nasz socrealistyczny pałac powstał z XIX wiecznej cegły elbląskiej. Musiało przeminąć kilka pokoleń, by dystans historii pozwolił ocenić straty. Tego się już nie odrobi, ani nie naprawi, tajemnic zaś już nigdy nie wyjaśni. Ale zawsze można snuć pomysły i tworzyć alternatywne tłumaczenia. Ta ziemia inspiruje i wciąga!

Spotkania

Mieszkańcy Dolnego Śląska są bardzo rozmowni. Zawsze pokierują, zawsze coś od siebie dodadzą. Nie zawsze mówią do nas językiem Norwida, ale przecież nie to się liczy! Czujemy się tu bezpiecznie, spokojnie i sielsko. Oczarowują nas krajobrazy, Tu jest bezpiecznie, sympatycznie i całkiem nieturystycznie. Czasem trudniej tu o nocleg niż u podnóża Tikal. W wiele z tych miejsc byłoby dla nas niedostępne, gdyby nie HUSAbus albo rowery. Nie tak jakw Gwatemali, czy Meksyku, gdzie wszędzie dojeżdża transport publiczny. Bo tam jest turystycznie, a tu po prostu pięknie.

Podobają się nam też krajobrazy. To chłoniemy. Całym sercem!

Za nami Pławna, Bolesławiec, Wleń, Złotoryja, a przed nami? Kto to wie! Podróż jest wielką improwizacją!

 

  • Piękne zdjęcia i radosna wprost unosząca się nad ziemią ze szczęścia Dorota :). To na pewno zasługa Dolnego Śląska 😉

  • mam wielki sentyment do Dolnego Śląska – przez całe studia i potem 2 lata pracy mieszkałam we Wrocławiu i trochę zwiedziłam okolicę… 🙂

    • Ja z kolei dostałam apetytu na Dolny Śląsk. Po tej podróży wiem, że dwa tygodnie to stanowczo za mało, by go poznać!

Podobne

O mnie

Przede wszystkim jestem włóczykijem, następnie dziennikarką i antropologiem kultury. Założyłam tego bloga, by pokazać Tobie, że warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!