Gruzja

Oasis Club – polski przystanek w drodze do David Gareja

Oasis Club to magiczne miejsce. Znajduje się przy drodze z Tbilisi do David Gareja, zaraz […]

Oasis Club – polski przystanek w drodze do David Gareja

Gruzja | Kaukaz | kuchnia

Oasis Club to magiczne miejsce. Znajduje się przy drodze z Tbilisi do David Gareja, zaraz naprzeciwko kosmicznej wioski Udabno.

– Nie rozmawiaj z nimi – uprzedza mnie kierowca taksówki. Przed chwilą z piskiem opon zahamował, tuż przed kopytami majestatycznie kroczącej krowy. Przymusowy postój przedłużył się, bo za pierwszą krową poszły następne, a za nimi kilku pastuchów. To właśnie z nimi miałam nie wchodzić w dialog. Bo ze Swanami nigdy nic nie wiadomo. A majacząca w oddali wioska Udabno należy właśnie do nich.

Jednak Polacy potrafią!

Mamy jednak w sobie ten urok osobisty, który potrafi skruszyć serce nawet największych gruzińskich zakapiorów. Ta sztuka udała się Ani Gajdzie i Ksaweremu Dusiowi. W 2013 roku rzucili pracę w korporacji, przyjechali do Gruzji i postanowili się osiedlić w pobliżu Udabno. W jednym z pustostanów założyli Oasis Club.

Krowy na tle Udabno
Krowy na tle Udabno

Udabno jest dziwnym miejscem

Po środku stoi kilka olbrzymich budynków o urodzie stodoły. Potem jest wielki okrągły plac, a następnie wokół placu bez ładu i składu wznoszą się betonowe domy. Niektóre ukończone, inne zburzone. W takich warunkach żyją Swanowie, przymusowo przesiedleni tu w latach 60. Jednak ciężko góralom żyć na pustyni, z dala od swoich wież rodowych. I smętnie. Więc kiedy przyjechała dwójka szalonych Polaków najpierw wzbudzili sensację. Następnie stali się obiektem mniej lub bardziej dyskretnej obserwacji. 

Przełamanie lodów

Ale Polacy nic sobie nie robili ze spojrzeń tylko działali. Odmalowali barak, umeblowali, a na koniec zatrudnili lokalne gospodynie. Wtedy Swanowie przyjęli ich do swojej społeczności. W Gruzji bardzo ciężko o pracę. W Udabno nigdy nawet nie było widoków na jakieś zatrudnienie. Więc kobiety starają się bardzo. Od rana do nocy pieką chaczapuri, gotują chinkali i rozmaite zupy. A gości nie brakuje, bo Polaków polubili też taksówkarze dowożący turystów do David Gareja. W Oasis Clubie robią postój, niby, po to by rozprostować kości! Ale niech tylko klienci wejdą do środka. Nie ma siły zamówią coś do jedzenia i stwierdzą, że w samej Swanetii takich przysmaków w ustach nie mieli!

 

Krowy na tle Udabno

Opinia podróżniczki

Samanta w Oasis Club spędziła kilka upojnych godzin!
Oasis Club oferuje wygodne miejsca do odpoczynku, pyszne, lokalne potrawy, czasami nieco zmodyfikowane przez właścicieli, a także pyszności które są ich specjalnością jak np. zupa cebulowa czy pomidorowa. W przygotowywaniu posiłków pomagają kobiety z wioski. Podczas naszej wizyty starsza pani siedząca pod płotem zaintrygowana panującym w środku gwarem weszła nieśmiało do środka, po jakiś 10 minutach siedziała w kuchni i obserwowała przygotowywania do ugoszczenia turystów z Polski, a po 20 minutach z zapałem kroiła mięso na chinkali. Dodatkową atrakcją na miejscu jest jazda konno – na oklep, a także koncerty Svanetian, lokalnego zespołu ludowego. Dla tych którzy pragną zatrzymać się Udabno na kilka dni właściciele przygotowali kilka miejsc biwakowych, namiot do wynajęcia, łóżka z palet i maty do spania, a także łazienkę i prysznic.

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub nas na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

Dorota Chojnowska i Selim Saffarini na Warmii

O nas

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to nasze o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!