afryka

Jak się zapakować na wyprawę na pustynię?

  Wybierasz się treking z wielbłądami? Oto kilka rzeczy, które warto spakować na wyprawę na […]

Jak się zapakować na wyprawę na pustynię?

afryka | Maroko | praktycznie

 

Wybierasz się treking z wielbłądami? Oto kilka rzeczy, które warto spakować na wyprawę na pustynię.

Pustynia ma w sobie coś metafizycznego. Trzeba jednak chwile z nią pobyć, by zechciała rozwinąć przed Tobą swoje uroki. Na takie spotkanie należy się dobrze zapakować!

1. Turban

Podstawa pustynnego stroju. Turban chroni głowę przed słońcem, a włosy przed piaskiem. Podczas burzy piaskowej jednym ze zwojów zakrywaliśmy usta. Materiał na turbany w pustynnych miejscowościach należy do grupy przedmiotów pierwszej potrzeby, zatem nie ma problemu z ich zakupem. W sklepach z mydłem i powidłem, metry materiału na turbany odcina się z beli. Dla nas Moha zamówił pięć metrów, Agata chciała cztery, ale Moha również zamówił pięć. Sam na swojej głowie miał zawinięte osiem, podczas gdy turban Hasana po rozwinięciu mierzył sobie dwanaście metrów.
– Ale to nic! – mówi drugi Hasan. – Niektórzy okręcają głowy w 15 metrowe albo i dłuższe tkaniny, tak, że w ich turbanach można robić kuskus.

2. Buty

Na pewno jest jakiś powód, dla którego poleca się zakładanie wysokich i zakrytych butów. Na pewno tego typu obuwie nie chroni przed piaskiem, bo ten jest wszędzie i zawsze znajdzie drogę, żeby uprzykrzyć życie. Więc albo go pokochasz, albo zapomnij o dobrym samopoczuciu podczas wyprawy. Miejscowi noszą przeważnie sandały, a najczęściej klapki.  Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że praw fizyki nie zmienimy. Na pustyni jest gorąco i największy komfort zapewniają odkryte buty, które przy okazji można szybko zdejmować i nakładać. Dlaczego? Otóż w Maroku bardzo często trzeba ściągać buty. Czasem co kilka minut, bo przed wejściem do domu, do namiotu, do wspólnych pomieszczeń, na rozłożone wokół ogniska koce… Nie ważne, że te koce wiele razy obydwoma powierzchniami leżały na piasku i więcej go na butach i tak nie wniesiesz. 

3. Ubranie

Pierwszego dnia z lubością wystawialiśmy ręce, ramiona i twarze do słońca. Następnego dnia, kiedy skóra przybrała kolor mahoniu z nutą saharyjskiego piasku z czystym sumieniem założyliśmy koszule z długim rękawem i długie spodnie.  Strój sprawdził się szczególnie podczas burzy piaskowej. Z każdym podmuchem czuliśmy wtedy drobinki kwarcu, jak wbijają nam się w skórę niczym miliony igiełek. Czułam wtedy, że pustynia żyje, ma humory i zawsze jest piękna. Najlepiej sprawdzają się jasne tkaniny z naturalnych włókien. Z jakiegoś powodu w M’hamid mężczyźni najczęściej noszą białe lub błękitne gandory – czyli męskie długie koszule.

4. Okulary

Koniecznie z filtrami UV! Powinny też jak najszczelniej osłaniać oczy, tak aby chronić je przed piaskiem i promieniami słońca wnikającymi od boku. 

5. Prysznic kieszonkowy

Dostaliśmy go na urodziny od Adriany (Ada, to był genialny pomysł!). Złożony – mieści się w kieszeni. Po rozłożeniu przypomina rękaw zakończony sitkiem prysznicowym, który można odkręcać i zakręcać. Doskonale sprawdził się na wyprawie. Wystarczyło pięć litrów wody ze studni, by się umyć. O wiele mniej, niż gdybyśmy się polewali tradycyjnie – czajnikiem.

6. Mydło w listkach

Kolejny prezent od Adriany. W niewielkim pudełeczku wielkości gumy do żucia mieści się około 30 listków mydła. Wystarczy jeden, by umyć dłonie w stróżce bezcennej wody z czajnika. Małe pudełeczko swobodnie wystarczy na wyprawę. W końcu na Saharze, gdzie wszystko za sprawą piasku powoli staje się Saharą, częste mycie, nie ma logicznego uzasadnienia.

7. Wilgotne chusteczki

Podczas wyprawy na pustynię, woda jest reglamentowana. Jeśli nie nocujemy przy studni, Moha i jego ludzie wydzielali nam ją do mycia twarzy, rąk i zębów. A co z karkiem, żółtym od piachu? Ten usuwaliśmy właśnie wilgotnymi chusteczkami w zaciszu namiotu. W ten sposób udawało się nam zachować iluzję czystości.

9. Wodoodporne pokrowce na aparaty

To była rzecz, której nie wzięliśmy i bardzo żałowaliśmy. Na pustyni piasek wnika wszędzie. Wymiatałam go nawet z wnętrza wodoodpornego opakowania na kamerkę GoPro! Choć trzeba przyznać, że lepiej zniosła to niż nasze bezlusterkowce. Po tej wyprawie na pustynię ich filtry i ekrany LCD są porysowane, a przy każdym ruchu pierścienia na obiektywach słyszę chrzęst piasku.

10. Pędzelki do czyszczenia aparatów fotograficznych

Na pustyni unikaj ściereczek, jeśli chcesz oczyścić aparat albo obiektywy. Drobinki piasku zachowują się jak papier ścierny, dlatego dużo skuteczniej rozprawią się z nimi pędzelki albo sprężone powietrze.

11. Torebka zamiast plecaka

Plecak sprawia, że plecy wilgotnieją od potu. I tylko plecy. Ponieważ na Saharze powietrze jest tak suche, że się w ogóle nie pocisz. Torebka ma jeszcze jeden atut. Ze względy na ilość pyłu unoszącego się w powietrzu, aparat fotograficzny lepiej nosić aparat bezpiecznie schowany, a wyciągać go jedynie do zdjęcia. Szybko zdałam sobie sprawę, że wygodniej i szybciej wyciąga mi się  go właśnie z torby niż z plecaka.

12. Elektrolity

Słońce wypala powoli. Nie zdążysz nawet zanotować, kiedy twój organizm zacznie odczuwać pierwsze symptomy odwodnienia. Najpierw jest to zmęczenie, złe samopoczucie, później dochodzą nudności. Dlatego stale trzeba mieć przy sobie butelkę wody i nie można dopuścić do uczucia pragnienia. Jednak sama woda też nie jest wskazana. Pita w nadmiarze wypłukuje elektrolity i minerały. O tym jak są ważne, doskonale wiedzą biegacze. Im więcej jest ich w wodzie, tym mniej muszą pić, czyli tym lżejsze są ich plecaki. Podczas trekingu po pustyni nie potrzebujemy sportowej dawki elektrolitów, bo idziemy spokojnie, a tym samym nie wytracamy dodatkowych litrów wody. Wystarczyła pastylka musująca dziennie, a upały stawały się bardziej znośne. Elektrolity w formie pastylek musujących dostaniesz w każdej aptece. Jeśli ich jednak nie zabierzesz, dodawaj do wody odrobinę skoku z cytryny i soli.

13. Worki na ubrania

Bagaż trzymaj w różnokolorowych workach. Ułatwisz tragarzom równomierne wagowo rozmieszczenie pakunków w sakwach wielbłądów. Tym samym również ułatwisz życie samym zwierzakom!

Na koniec pozostaje mi tylko życzyć Ci wspaniałej, pełnej pozytywnych wrażeń wyprawy na pustynię! Ajeśli masz jeszcze jakieś pytania, to pisz:)

Powodzenia!

 

 

Buty przed wejściem do namiotu
W tradycyjnych stojach. Selim ma na sobie gandorę, a ja melhwa
Nomada:)

 

 

 

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub nas na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

Dorota Chojnowska i Selim Saffarini na Warmii

O nas

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to nasze o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!

Close