podróże

Orneta, czyli początek warmińsko – mazurskiej przygody

Najpiękniej się podróżuje, kiedy niesie wiatr. Nas dziś poniósł do niepozornej Ornety… Plany są po […]

Orneta, czyli początek warmińsko – mazurskiej przygody

podróże | Polska |

Najpiękniej się podróżuje, kiedy niesie wiatr. Nas dziś poniósł do niepozornej Ornety…

Plany są po to, żeby je zmieniać. Wierni tej maksymie, zmiany zaczęliśmy już od wczoraj, czyli od środy. Zatem pierwotny pomysł na naszą podróż zakładał wyjazd do wioski bocianów w czwartek, ale…

Rozkład zmian planów

We wtorek wrzucam na FB posta, że jedziemy do Gdańska. Za chwilę pojawia się komentarz Asi, że w środę też tu będzie. W prywatnej wiadomości proponuję spotkanie. Asia podchwyciła pomysł. Ucieszyłam się, bo do tej pory wymieniałam z nią jedynie słowo pisane, a tu nadarza się okazja do bezpośredniego spotkania! Za chwilę Asia przysyła swój telefon. W środę się zdzwaniamy. Dowiaduję się, że Asia przyjechała tu z grupą z Uniwersytetu Trzeciego Wieku z domu kultury w którym kiedyś wystąpiłam na gościnnych występach. Okazało się, że mamy znacznie więcej wspólnych tematów i trzeba się osobiście spotkać. Gdzie?
– W gazowni na Wałowej. Tam zatrzymamy się na obiad.
– Przyjadę! 
Kilka godzin później rozmawiamy tak, jakbyśmy się znały od dawna. Gdzieś między wierszami pojawia się informacja, że grupa kilka osób w ostatniej chwili zrezygnowało z wyjazdu. Następnie dowiaduję się, że w czwartek grupa jedzie na rejs po Kanale Elbląskim. Łącze fakty…
– Może moglibyśmy do was dołączyć?
– Pewnie!
I tak wieczorem oznajmiam Selimowi, że w czwartek ruszamy w rejs po trawie. Po rejsie wsiądziemy w HUSAbusa i pojedziemy w kierunku bocianów.

Na bociany!

W czwartek o świcie ruszamy w kierunku przystani. Niestety, Asia ze swoją grupą dociera tam przed nami. GPS mówi, że najwcześniej dotrzemy na miejsce za pół godziny. Nie możemy wstrzymywać grupy… 
– To co robimy? – pyta Selim.
– Jedźmy do bocianów.  
Zatem zawracamy i obieramy kurs Żywkowo. Pewnie po dwóch godzinach byśmy dojechali, gdybyśmy po drodze nie minęli tablicy informacyjnej Ornety z intrygującymi piktogramami zabytków.

Kolejna zmiana

Wikipedia ma całkiem sporo do powiedzenia na temat tego miejsca.
– Może zjemy tu obiad?
– Najpierw przejdziemy się na spacer!
Jak uradziliśmy, tak zrobiliśmy. Chodzimy, szukamy fotogenicznych zdjęć i… nad jedną z bocznych uliczek widzimy unoszące się parasolki. Tak oznaczono wejście do biura informacji turystycznej. Nie spodziewaliśmy się, że spędzimy tam więcej niż kilka minut. Siedzieliśmy blisko pół godziny. 

Orneta rządzi!

Rzadko w biurach informacji turystycznej spotykam tak kompetentne osoby jak Małgorzata Kirol. 
– Co moglibyśmy tu zobaczyć? – zaczynamy standardowo.
– Bunkry niemieckie, sanktuarium, trasa rowerowa po dawnej linii kolejowej – wymienia Małgorzata. Opowiada, wręcza nam kolejne foldery. Z każdą ulotką bociany zaczynają nam ulatywać, jeden po drugim. 
– To co robimy? – pytam Selima przy obiedzie. – Ja bym została. Dziś pojechałabym na bunkry, jutro tą trasą kolejową i wieczorem dojedziemy do bocianów
Po obiedzie wróciliśmy do Informacji Turystycznej.
– Przekonała nas Pani! Zostajemy. 
Wieczorem pani Małgorzata znalazła nas na FB. Przysłała nam całą listę ciekawych miejsc. Nie jest powiedziane, że jutro również nie zmienimy planów!

DCIM101GOPROG0050248.
DCIM101GOPROG0050250.
DCIM101GOPROG0070306.

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub nas na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

Dorota Chojnowska i Selim Saffarini na Warmii

O nas

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to nasze o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!

Close