miejsca

Żyrardów – spacer po mieście idealnym

  Na początku były pola. Później jak za dotknięciem magicznego wrzeciona zaczęła wyrastać fabryka, a […]

Żyrardów – spacer po mieście idealnym

miejsca | Polska |

 

Dorota Chojnowska w Żyrardowie

Na początku były pola. Później jak za dotknięciem magicznego wrzeciona zaczęła wyrastać fabryka, a wokół niej osada Żyrardów.

Serce Żyrardowa biło tętnem tysięcy wrzecion. – Kiedy przechodzę drogą przez środek wymarłych dziś zakładów lniarskich, wciąż je słyszę – mówi dawny pracownik. Fabryka, której tkaniny słynne były na całą Europę, zatrudniała w czasach swej największej świetności ponad 9 tys. osób!

GENIALNY WYNALAZCA

Wszystko zaczęło się od pewnego patentu – maszyny do mechanicznego przędzenia lnu. Filip de Girard przez kilka lat próbował go sprzedać w Anglii i we Francji. Bez skutku. Doceniony został dopiero w Królestwie Polskim. W 1828 r. zbudowano pierwszą eksperymentalną fabrykę w podwarszawskim Marymoncie, a w 1829 w Rudzie Guzowskiej podpisano akt założenia spółki Karol Scholtz i spółka. Rozpoczęto budowę fabryki i osady fabrycznej, nazwanej Żyrardowem na cześć de Girarda – wynalazcy i dyrektora technicznego. Girard zrewolucjonizował proces produkcji tkanin lnianych. Jednak mimo, że tkaniny bardzo dobrze się sprzedawały, fabryka zbankrutowała i została przejęta przez Bank Polski. Wtedy na scenie pojawili się dwaj niemieccy przemysłowcy: Karol Hielle i Karol August Dittrich. W 1857 r. wykupili fabrykę. Żyrardów wkroczył w złoty wiek.

Muzeum Lniarstwa w Żyrardowie
Muzeum Lniarstwa w Żyrardowie

CEGLANE ORNAMENTY

Otaczające plac Jana Pawła II budynki z czerwonej cegły kontrastują z głębokim błękitem nieba i soczystą zielenią drzew. Żyrardów bowiem był i jest miastem ogrodem. Z mapką w dłoni wyruszam na szlak jego zabytków. Do placu przylega imponujący, neogotycki kościół farny pw. Matki Bożej Pocieszenia. Po jego obydwu stronach ciągną się regularne kwartały dawnych domów robotniczych. Ich ściany zdobią ceglane ornamenty. Im bardziej ozdobne, tym wyższy stopień w hierarchii fabrycznej zajmowali jego mieszkańcy. Ale nawet budynki robotników są piękne!
W podwórkach rzędami stoją drewniane, dwupiętrowe komórki. Niegdyś składowano w nich głównie opał na zimę. Dziś są chronionym elementem krajobrazu miasta – zostały wpisane do rejestru zabytków! Z domami robotniczymi sąsiadują domy tkaczy. Fabryka przyciągała tu wszystkich – razem z Polakami pracowali Czesi, Niemcy, Anglicy, Francuzi. Bez wyjątku! W Żyrardowie mieszkali też Żydzi – drobni kupcy i rzemieślnicy oraz rosyjscy żandarmi.
Żyrardów, osiedle robotnicze

MIASTO IDEALNE NA ŻYWO

To były czasy, gdy umysły porywała wizja ideału. Tworzono makiety idealnych miast, których istnieniu przyświecał konkretny cel – produkcja. Większość z nich pozostała na papierze, natomiast projekt Żyrardowa – miasta tkaczy – doczekał się pełnej realizacji. Tu człowiek istniał dla fabryki, w zamian fabryka zapewniała człowiekowi minimum godnej egzystencji. Z myślą o robotnikach Dittrich i Hielle zbudowali szpital fabryczny, ochronkę (przedszkole) dla dzieci robotników, szkoły, pralnię, łaźnię… W familijniaku zaś utworzyli coś na wzór hotelu robotniczego. Była to długa hala, poprzedzielana kotarami, gdzie znajdowały się łóżka. Jeśli robotnik się sprawdził, po jakimś czasie dostawał przydział na własne mieszkanie. Dostawał też kawałek ziemi przed domem, gdzie mógł uprawiać ogródek. Wieczorami na podwórkach kwitło życie towarzyskie. W tych domach musi być jakaś magia – mówi jedna z mieszkanek Żyrardowa. – Wciąż tak jest, mimo upływu lat i napływu nowych ludzi.
Żyrardów- osiedle robotnicze

ŻYCIE FABRYKANCKICH ELIT

Zupełnie inaczej żyło się w pięciu dyrektorskich willach przy ul. Armii Krajowej. Każdą z nich otaczał ogród, w którym od czasu do czasu odbywały się eleganckie przyjęcia. Część z tych spotkań została utrwalona na zdjęciach, które zgromadzono w Muzeum Mazowsza Zachodniego w pałacyku Dittricha w parku. Na innych fotografiach widać fabrykę, robotników, sceny z codziennego życia. Na terenie osady fabrycznej pałacyki dyrektorskie zaliczają się do nielicznych otynkowanych budowli. Koniecznie też musisz zobaczyć, jest pałac tyrolski. Karol Dittrich zbudował go dla swojego zięcia, aby jego architektura przypominała mu rodzinne strony.

Żyrardów, pałacyk Dittricha

MUZEUM LNIARSTWA

Mieszkalną część osady fabrycznej od przemysłowej oddziela ul. 1 Maja. Na wysokości placu Jana Pawła II znajduje się wielka fabryczna brama. Za nią wije się labirynt dawnych fabrycznych zabudowań. Tutaj znajdowały się przędzalnie, tkalnie, pończoszarnia. Między tymi budynkami poprowadzono tory kolejowe, którymi dostarczano w wagonach surowiec do kolejnych etapów obróbki. Tory wiodły aż na Bielnik. Tam odbywał się ostatni etap produkcji – bielenie, farbowanie, drukowanie wzorów.
Za chwilę jestem wśród masywnych murowanych czerwoną cegłą opuszczonych hal produkcyjnych. Tylko w jednym budynku wciąż trwa produkcja. Tradycje lniarskie Żyrardowa kontynuuje Fabryka Wyrobów Lnianych. Nieco dalej olbrzymie graffiti anonsuje Muzeum Lniarstwa. Brama otwarta, idziemy! Za chwilę stajemy w wielkiej hali. Wokół nas piętrzą się maszyny tkackie pozbierane ze wszystkich fabryk Żyrardowa.
– Chcecie usłyszeć jak pracują? – pyta się pani przy wejściu.
– Jasne! – Zatem czekamy na tkaczkę, która w zakładach żyrardowskich przepracowała całe życie. Za chwilę niepozorna kobieta podchodzi do jednej z maszyn i zmienia się jej twarz. Zaczyna z nią rozmawiać uwalniając wrzeciono. Huk jest ogromny, a to zaledwie jedna maszyna.
– Każda tkaczka zajmowała się sześcioma maszynami – mówi. – Na jednej zmianie pracowało kilkaset tkaczek.
Praca była niesamowicie zorganizowana. Zanim tkaczka przyszła do pracy już miała nawiniętych kilka tysięcy nici na osnowę. Tkaczka musiała pilnować, czy żadna z nich się nie zerwała. Odpowiedni pracownicy cały czas donosili jej nici, by nie zabrakło jej wątku. I codziennie.
Utkanie samej tkaniny to zaledwie początek drogi. Dalej następowała postprodukcja, podczas której z materiału powstawała szmatka do naczyń albo dzieło sztuki. Oglądamy kolejne maszyny do nakładanie wzorów techniką offsetu, prania i czyszczenia materiału. 

 

JAK W ZEGARKU

Przez ponad sto lat Żyrardów żył i pracował niczym dobrze naoliwiony mechanizm. Jak przystało na świetnie zorganizowane, idealne miasto przemysłowe z przełomu XIX i XX w. Tak bowiem zaprezentowano je na wystawie światowej w Paryżu w 1899 r. W muzeum można zobaczyć panoramę miasta z tamtego okresu. Przekonajmy się, jak niewiele zmieniło się od tamtego czasu. Do naszych czasów przetrwało 95 proc. budynków i większość z nich wciąż spełnia swoje pierwotne funkcje! Kolejne pokolenia robotników przeprawiały się z osady fabrycznej po jednej stronie ul. 1 Maja do fabryki po drugiej stronie. Jedyną przerwą w tej monotonii były strajki robotnicze. Pierwsze wystąpiły szpularki w 1883 r. Był to pierwszy powszechny strajk w Polsce. W połowie lat 90. (XX w.) mechanizm życia miasta nagle się zatrzymał. Fabryka zbankrutowała. Stopniowo z produkcji wyłączano kolejne działy. Ceglane hale opustoszały i zaczęły popadać w ruinę. Kilka lat temu teren fabryki wykupił developer i stworzył tam eleganckie lofty. W dawnej przędzalni działa klimatyczna restauracja o nazwie nawiązującej do lniarskich tradycji miasta – Szpularnia. Przed nią powstał hotel i pawilony handlowe. Lofty miały tchnąć nowe życie w senne i bezrobotne miasto. Rzeczywiście, do fabryki wróciło życie. Odmienne od jej historii, ale sam Żyrardów wciąż czeka na swoją drugą szansę…

Chodź z nami na fotograficzny spacer po Żyrardowie:)

Żyrardów
Żyrardów

polska-zyrardow (53)

Żyrardów

polska-zyrardow (49)

Żyrardów

polska-zyrardow (43)

Żyrardów, pałac Dittla
żyrardów stella
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów, muzeum lniarstwa
Żyrardów

polska-zyrardow (52)

Żyrardów, muzeum lniarstwa

polska-zyrardow (35)

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub nas na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

Dorota Chojnowska i Selim Saffarini na Warmii

O nas

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to nasze o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!