inspiracje

Opowieść o zdjęciu z Maroka, które stało się patchworkiem

Ja nie kokietuję potępianiem mediów społecznościowych. Za ich sprawa poznaję bowiem niezwykłych ludzi i ich […]

Opowieść o zdjęciu z Maroka, które stało się patchworkiem

inspiracje | Maroko | wystawa

Patchwork Magdaleny Gąsowskiej przedstawiający fotoobraz doroty chojnowskiej z wystawy sen o saharze

Ja nie kokietuję potępianiem mediów społecznościowych. Za ich sprawa poznaję bowiem niezwykłych ludzi i ich dzieła. Tak jak to miało miejsce kilka miesięcy temu…

Z wytrwałością godną większej sprawy uczę się Instagrama. Wiem, że tak ogólnie chodzi w nim o to, by publikować zdjęcia. Więc publikuję i taguję. Jeśli ktoś je polubi to się cieszę, jeśli ktoś zostawi jeszcze komentarz, robi mi się jeszcze bardziej miło. Nigdy się jednak nie spodziewałam, że jedno z marokańskich zdjęć – Hassana, który nalewa herbatę – stanie się inspiracją dla dzieła sztuki. Kilka godzin po publikacji, otrzymałam wiadomość od Magdy Gąsowskiej. Nietypową. Magda spytała się, czy może na podstawie tego zdjęcia zrobić artystyczny patchwork. I tak to się zaczęło.

Głos Magdy

Kiedy tylko zobaczyłam zdjęcie Hassana pomyślałam, że to piękny portret, i że chciałabym go uszyć. Że trudno będzie ale i tak chcę spróbować. Jest w tym zdjęciu coś magicznego, coś co kojarzy mi się z bajkami z 1001 nocy. Piękna gra światła i cienia, kolorów – wibrujących i stłumionych, i ten spokój emanujący z Hassana. Zdjęcie uchwyciło chwilę bezruchu w tej dynamicznej sytuacji – moment w którym wszystko jest zatrzymane, tylko herbata z czajniczka jeszcze się leje…

Głos mój:)

Od razu zgadzam się, by Magda zinterpretowała Hassana kolorowymi materiałami. Proszę jedynie, by mi pokazała gotowe dzieło. Wtedy jeszcze nie wierzę, że patchwork powstanie. A jeśli nawet tak się miało zdarzyć, to miałam obawy, że Magda o mnie zapomni. Ale bardzo się myliłam!
Na tym etapie w ogóle nie wierzyłam, że słowo stanie się ciałem. A jednak się stało. Kilka dni później otrzymują od Magdy maila ze zdjęciem Hassana. 

Głos Magdy

Uszycie takiego artystycznego patchworku zajmuje mi, w zależności od wielkości i skomplikowania technicznego, od jednego dnia do kilku tygodni. Decydująca, poza formatem, jest oczywiście technika. Wena też jest nie do przecenienia. Pracuję nad stworzeniem serii portretów, tak aby w 2019 roku, móc zaprezentować je na wystawie.

Głos mój

Na widok patchworkowego Hassana od razu zaczynam kombinować, jak spotkać się z tą dwójką na żywo. Wystawa Magdy to dopiero pieśń przyszłości, ja też wówczas jeszcze nie myślałam o wystawie foto-obrazów z Maroka. Musiałam po drodze stracić pracę, by zyskać czas potrzebny do zorganizowania sali, ogarnięcia promocji i wykonania samych odbitek na płótnie. Każde zdjęcie kosztowało mnie kilka godzin, a czasem i kilka dni pracy. 
Sama zaś droga do tej wystawy to wiele podróży, podczas których uczyłam się kadrowania, fotografowania ludzi. To lata poszukiwań swojej formy wyrazu. To też lata nauki programów graficznych, to inwestycje w aparaty, obiektywy… To ponad 20 lat mojego życia, które krążyło wokół moich dwóch pasji – podróży i fotografii i kilka ostatnich lat, kiedy odważyłam się zamarzyć o własnej wystawie. To też kilkanaście lat życia Selima, który również szukał i uczył się robienia zdjęć. 

Głos Magdy

Patchworkiem zajmuję się od ponad 2 lat. Zaczęło się od chęci uszycia patchworkowego pledu na łóżko. Zapisałam się na kurs do Szkoły Patchworku, i tam poznałam technikę aplikacji. Od razu poczułam, że jest „moja”, bo łatwo mi się w tej technice pracowało. Zaczęłam eksperymentować. Po kilku próbach, doszłam do wniosku, że można by tę technikę wykorzystać do zrobienia portretów. Patchwork Artystyczny, czyli Art Quilt, stanowi dla mnie połączenie malarstwa i szycia. Najchętniej tworzę w tej technice portrety, choć cały czas szukam nowych środków wyrazu, uczę się rysunku, fotografii – tak aby tworzone przeze mnie prace były coraz lepsze.

Głos mój

Na kilka tygodni całkowicie mnie pochłonęła organizacja wystawy. Kiedy wszystko zostało już dogadane, a do domu zaczęły spływać kolejne foto-obrazy, zabrałam się za tworzenie wydarzenia na Facebooku. Wtedy doznałam olśnienia. Muszę zaprosić Magdę i patchwork Hassana! Napisałam. Wkrótce Magda odpisała – TAK, PRZYJDZIEMY

Z Magdą jeszcze się na żywo nie spotkałam. Nasze głosy połączymy dopiero 2 grudnia na wernisażu wystawy Sen o Saharze. Fotografia spotka się z patchworkiem, a człowiek z człowiekiem! Czy muszę pisać, że nie mogę się doczekać? Chyba nie, przecież to takie oczywiste.

Hasan i inne patchworki Magdy Gąsowskiej

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub nas na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

Dorota Chojnowska i Selim Saffarini na Warmii

O nas

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to nasze o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!

Close