polecam

Nieba i ziemi nie widać – wystawa w Muzeum Warszawy

Warszawska apokalipsa rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku. O pierwszych dniach wojny w Muzeum Warszawy […]

Nieba i ziemi nie widać – wystawa w Muzeum Warszawy

polecam | Polska | Warszawa

Warszawska apokalipsa rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku. O pierwszych dniach wojny w Muzeum Warszawy opowiadają sami Warszawiacy słowami ze swoich pamiętników.  Na bazie tych tekstach powstała wystawa „Nieba i ziemi nie widać…” w Muzeum Warszawy.

Fotografia Juliena Bryana z pierwszych dni obrony Warszawy. Na pierwszym planie widzę profil pielęgniarki. Jej dłoń opiera się na ramieniu starszej kobiety, coś do niej mówi. Spokojnie, ciepło. Może pyta się o zdrowie, może zapewnia, że wszystko będzie dobrze. Kobieta z trzeciego planu, wie, że lepiej nie będzie. Choć nieostra, to wyraźnie rysuje się na niej zmęczenie. Ile osób dziś opatrzyła? Oparta o ścianę, dała sobie chwilę na odpoczynek i współczucie. A staruszka? Jej oczy szeroko otwarte patrzą w jakiś punkt ponad czasem. Co widzą? Walący się dom, spod którego przed chwilą została wydobyta, może śmierć kogoś bliskiego. Czy może zastygło w nich przerażenie, które wywołał huk sypiących się z nieba bomb. Oczy potrafią wyrazić więcej niż tysiąc słów. W oczach tej kobiety zapisał się dramat Warszawiaków z pierwszych dni II Wojny Światowej. Obok fotografii znajduje się fragment wspomnień z pierwszych bombardowań. Te wspomnienia będą towarzyszyć całej wystawie w Muzeum Warszawy . 

Kapsuła czasu

W 1947 roku Uniwersytet Warszawski i magazyn Stolica ogłaszają konkurs na wojenny „Pamiętnik Warszawiaka”. Nadesłano 134 prace. Swoje wspomnienia spisywali na bieżąco, albo odtwarzali po zakończeniu wojny. – Wtedy wszystko pamiętali na świeżo, stąd umieszczali bardzo dużo szczegółowych informacji, adresów. Te osoby są przewodnikami po naszej wystawie – tłumaczy Izabell Maliszewska, współkuratorka wystawy. – Ich autorzy pochodzili z różnych środowisk. Wśród nich byli ludzie wykształceni i robotnicy, były osoby dojrzałe, ale też młodzież.
Wyjątkową postacią wśród autorów jest Stanisław Ostrowski. Jemu poświęcona została cała sala. Podczas wojny został mianowany wysłannikiem do specjalnych poruczeń ze strony ratusza i prezydenta Starzyńskiego. Przemieszcza się zatem po całym mieście najpierw pieszo, następnie na rowerze. Jego wspomnienia dają pełniejszy obraz broniącego się miasta, nie ograniczają się bowiem do własnej ulicy czy dzielnicy, lecz pokazuje, jak funkcjonowało 
miasto we wrześniu 1939 roku.

Niespełniona obietnica

Zwycięzca konkursu miał otrzymać 50 000 zł. W rzeczywistości przyznano dwie nagrody po 25 000 zł, co w tamtych czasach nie stanowiło zawrotnej sumy. Zatem najprawdopodobniej, to nie nagroda pieniężna stanowiła główną motywację do wzięcia udziału w konkursie, lecz chęć podzielenia się swoimi wspomnieniami i zapewnienie, że wszystkie nadesłane prace zostaną opublikowane. Na przeszkodzie stanęła historia. Pamiętniki powstały w momencie, gdy władza komunistyczna jeszcze nie okrzepła. Terror stalinowski zacznie się za rok. – We wspomnieniach mało jest zatem ideologicznych wtrętów, by się podlizać władzy – mówi Izabella Maliszewska, jedna z kuratorek wystawy. –  Zachowały się też komentarze w protokołach konkursowych, że zbyt mało jest w nich odniesień do władzy ludowej, i to najprawdopodobniej spowodowało, że nigdy nie zostały wydane.

Trudno powiedzieć kiedy pamiętniki trafiły do archiwum Muzeum Warszawy. Wiadomo, że wydział Uniwersytetu Warszawskiego, który ogłosił konkurs został rozwiązany w 1948 roku. Jego założyciel przez chwilę pełnił stanowisko dyrektora tworzącego się właśnie Muzeum Warszawy. Prawdopodobnie wtedy trafiły do archiwum, ale nie zostały wpisane do zbiorów. Formalnie zostały przekazane dopiero w 1956 roku. Tam czekały na swój czas. 

Kapsuły czasu

W trakcie przygotowań do wystawy, pracownicy muzeum zaczęli szukać potomków autorów pamiętników. – Dla wielu z nich wiadomość, że Muzeum Warszawy jest w posiadaniu pamiętników dziadka, wujka, było rewelacją – mówi Anna Wrońska, autorka biogramów twórców pamiętników. – Jedna z rodzin wiedziała o istnieniu pamiętnika i od wielu lat go szukała. Była zaskoczona, gdy się do nich odezwałam i poinformowałam, że istotnie istnieje i znajduje się w naszym posiadaniu. 
Ręcznie napisany tekst brzmi inaczej niż druk. Słowa napisane prostym językiem, bez patosu, przywracają do życia ich autorów. Dają poczucie, jakby czas się cofnął, a ich własnie siedzieli przy kominku snuli swoje opowieści o tym, co się z nimi działo w 1939 roku. Bo te historie ukazują pierwsze dni wojny z perspektywy zwykłych ludzi. Nie żadnych bohaterów. – W pamiętnikach przewija się wątek wzajemnej pomocy – dodaje dyrektor Muzeum Warszawy Ewa Nekanda – Trepka. – Stanowią dowód na to, że poczucie wspólnoty narodziło się już we wrześniu 1939 roku, a nie dopiero podczas Powstania Warszawskiego.
Cytaty z pamiętników stanowią kanwę tej wystawy. To dlatego jest ona inna, jak zaznacza
Izabella Maliszewska. – Bo to nie my, kuratorzy, zabieramy głos, wyjaśniamy i tłumaczymy, ale mieszkańcy Warszawy, którzy opisali swoje wspomnienia. Zatem na wystawie pierwsze dni wojny zobaczymy ich oczami, z perspektywy codziennego życia i przetrwania. Tak też dobrano eksponaty.

Strategie przeżycia

W jednej z gablot leży zwykła lniana torebeczka. Ręcznie zszyta, z paseczkiem. W środku ręcznie napisana karteczka: „Imię i nazwisko dziecka: Maria Prośniak (…), Data urodzenia dziecka: 11 luty 1938 rok”. Maluszek urodził się równo 39 lat przede mną. Jak długo żył? W pierwszych dniach wojny zalecano rodzicom zawieszać takie identyfikatory na szyjach swoich dzieci. Niby nic wielkiego. Ot, niepozorny element codziennego ubranka. Za chwilę jednak dociera myśl, że ten niepozorny skrawek papieru miał zabezpieczyć dziecko przed bezimiennością, gdyby wojna rozdzieliła go od rodziców.
Kolejny eksponat. Tym razem zdjęcie. Kilkuletni chłopiec siedzi z głową w dłoniach. Obok niego łóżko, nad nim niebo, wokół niego dwie ściany, na łóżku gruzy, pod gruzami być może miś, może żołnierzyk, a może rodzina. Obok na tablicach czytam opisy pierwszych nalotów. Ktoś wspomina zaciemnione tramwaj, inny cytat przenosi mnie do fabryki pocisków, która pracuje, tak jakby nic się nie działo…

Przestrzeń

– Dla projektanta wystawa opierająca się na tekście jest wyzwaniem – mówi Adam Orlewicz, projektant ekspozycji. –  Teksty mają działać w układzie narracyjnym, kompozycja ma je uczytelniać w zestawieniu z eksponatami i zdjęciami,  ale ma też budować emocje. 
W przypadku wystawy – poprzez układ kolorów. Nie dominuje nad eksponatami, lecz wprowadzają klimat, w którym ich głos wybrzmiewa wyraźniej. W pierwszej sali to delikatny beż i z każdym dniem obrony stolicy ciemnieje. – Z każdą kolejną salą pogłębia się poczucie zagrożenia i chaosu, dominują coraz ciemniejsze odcienie brązu, by na końcu, po kapitulacji oddać uczucie pozornej ulgi, gdy milkną strzały i naloty.
Jednak ta wystawa to nie opowieść o nadchodzącej apokalipsie.
To przede wszystkim historia przetrwania, bo miasto żyje mimo wszystko. Bo jeszcze nikomu nie udało się zabić zabić Warszawy.

Informacje

Nieba i ziemi nie widać” Warszawiacy o wrześniu 1939

Wystawa czynna do 5 stycznia 2020

Adres: Muzeum Warszawy
Rynek Starego Miasta 28-42

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub nas na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

Dorota Chojnowska i Selim Saffarini na Warmii

O nas

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to nasze o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!

Close