kazachstan

Uzbeckie wesele pełne łez

Na dobrym uzbeckim weselu muszą polać się… łzy Uzbecka panna młoda musi zalać się łzami. […]

Uzbeckie wesele pełne łez

|

Na dobrym uzbeckim weselu muszą polać się… łzy

Uzbecka panna młoda musi zalać się łzami. Dlatego Daruna płacze rzewnie, kiedy całuje swoją mamę na pożegnanie, ale kontrolnie, by mimo wszystko tusz nie spłynął jej po policzku. Szlocha, kiedy przytula się do siostry, potem do brata, na koniec wtula twarz w ramiona ojca.

Kawa, której nie było

Dziś o poranku przemknęła mi przez głowę myśl, że w Kazachstanie jeszcze nikt nie zaprosił nas na wesele. Ale myśl, jak to myśl, przyszła, narobiła w głowie zamętu i uleciała asfaltową drogą gdzieś kanionem w kierunku Kaltenmashat. A my zostaliśmy w tyle. Spragnieni kawy. Spragnieni cienia. Rozglądam się dookoła w poszukiwaniu ratunku. Jest! Przez otwarte wrota czajchany widzę strumyk, nad jego brzegiem tapczany, jest też budka nie tylko z kawą…
– Możemy coś zamówić?
– Jeśli koniecznie musicie, to tak, ale chciałam zamykać. Może przejdziecie się ze mną na wesele, to tam was poczęstują… 
Wesele już trochę trwa. Wczoraj bawił się na nim mąż Gaukhar, bo ona miała sporo pracy czajchanie.

Uzbeckie lovestory

W podwórzu przywitała nas orkiestra. Znam te instrumenty.
– Na naszych kazachskich weselach gra współczesna muzyka, ale Uzbecy mocno trzymają się tradycji – Gaukhar, nasza nowa znajoma ewidentnie nie jest fanką folkowych brzmień. Co nie zmienia faktu, że swoich uzbeckich sąsiadów darzy wielką sympatią. Uwielbia też uzbecki płow, szczególnie ten weselny, który właśnie nakładają nam na talerze – z rodzynkami, marchewką i baraniną. Za chwilę ktoś napełnia nasze czarki zieloną herbatą, bo alkoholu się tu nie pije.
– Choćbym się bardzo starała, mój płow nigdy nie dorówna uzbeckiemu, ani samsy. Dlatego się nie staram. Piec do pieczenia sams wygasł, odkąd Daura się zakochała i zrezygnowała z pracy u mnie…
– Zakochała? to znaczy, że jej małżeństwo nie zostało zaaranżowane?
Uzbecy w Kazachstanie są tradycyjni, ale też próbują dotrzymać kroku duchowi czasu. Dlatego coraz częściej to młodzi wybierają sobie partnerów, choć ostatecznie związek muszą zaakceptować ich rodziny. Tym razem ze zgodą nie było żadnego problemu. Daura wpadła w oko swojemu mężowi podczas ślubu swojej starszej siostry z jego bratem. Tak, dwie siostry wyszły za dwóch braci. Dziś na swoją szansę liczy kolejna siostra. Zresztą nie tylko ona.

Posag

Przy stołach i na tapczanach siedzą głównie mężczyźni. Kobiety zamknęły się w domu. Jedne raczą się herbatą z ciasteczkami.
– Musisz zobaczyć wiano Daury – Mówi siostra panny młodej. – Kiedyś dziewczyna od małego odkładała różne prezenty do sunduka, czyli skrzyni, która potem jako wiano wędrowała z nią do domu przyszłego męża. To co zebrała Daura w jeden sunduk nijak by się nie zmieściło. Wzdłuż ściany pokoju stała olbrzymia góra różnych rzeczy przykryta tkaninami suzani.


Za chwilę wchodzi sama Daura. Płacze. A każdą łzę rejestrują wycelowane w nią aparaty.
– Płacze, bo tak nakazuje tradycja. Kiedyś bywało, że po wyjeździe z domu dziewczyna nigdy już nie zobaczyła swoich rodziców – tłumaczy siostra młodej.
Daura wczuła się w rolę. Każdego przytula tak, jakby go widziała po raz ostatni. Nawet siostrę i jej męża. Na koniec Daurę nakrywają welonem i wyprowadzają z domu do samochodu. Za nią koszyk za koszykiem demontują górę posagu i jeden po drugim znikają w czeluściach autokaru. Tym samym impreza powoli przenosi się do domu pana młodego. Nas również zapraszają. Ale coś nas ciągnie do baru Gaukhar. Może to strumyk, może to tapczany albo zimne piwo, albo wszystko naraz?

Święty spokój

Gaukhar do zeszłego roku mieszkała w Astanie.
– Mieliśmy dwa domy, sklepy, ale biznes poszedł nie tak. Poza tym w Astanie jest złe powietrze – syn ciągle chorował na astmę, a kiedy przyjeżdżaliśmy tu, zdrowiał. Z mężem postanowiliśmy zatem wrócić w rodzinne strony, by zacząć nowe życie. Sklepy sprzedaliśmy, domy wynajęliśmy, kupiliśmy tę ziemię i założyłam czajchanę. To jest mój biznes. Ja tu rządzę.
– A mąż?
– Czasem mi pomaga.
Dziś raczej odpoczywa. W końcu siedział w czajchanie do ostatniego gościa, który ściągnął tu z wesela. Siedzieli do piątej rano. Dlatego Gaukhar dziś zamykają się oczy. Ale biznes to biznes. Staje za barem i rządzi. Dopóki nie tupnie nogą i nie trzaśnie drzwiami!

Informacje praktyczne

Do Kazachstanu doleciałam liniami lotniczymi Air Astana. Polskie przedstawicielstwo przewoźnika ma siedzibę w Warszawie w al. Jerozolimskich 11/19 lok 40.

Galeria

Udostępnij

Podobne

Spodobał Ci się wpis?
Polub mnie na Facebooku i pozostańmy w kontakcie:)

O mnie

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!

Close