Europa

Trujący skarb z Morskiego Oka

UdostępnijFacebookTwitterPinterest Historia zna niejeden przypadek, gdy skarb zatruwał – raz umysły, innym razem bezcenną przyrodę, […]

Trujący skarb z Morskiego Oka

| |

Udostępnij

Historia zna niejeden przypadek, gdy skarb zatruwał – raz umysły, innym razem bezcenną przyrodę, tak jak monety z dna Morskiego Oka….

Krzysztof Cudzich ma gest! Nikomu nie żałuje monet. Kto odwiedzi jego restaurację przy pensjonacie Wanta, może ich zaczerpnąć do woli z naczyń postawionych nieopodal wejścia. – Jak się kończą to dosypuję – mówi. Ma z czego. Na zapleczu stoją jeszcze dwie beczki pełne bilonu. Zaglądam do środka. Wciąż jeszcze pokrywa je  wilgotny muł z dna Morskiego Oka. 

Złowieszczy blask

Rok 1989. Krzysztof Cudzich wprowadza się do leśniczówki Wanta nad Morskim Okiem. To były czasy!
– Dno jeziora mieniło się wówczas monetami – wspomina. –  Turyści wrzucali je jak do fontanny di Trevi. Ciężko było im wytłumaczyć, że kiedy rdzewieją, uwalniają się szkodliwe związki metali, które następnie wypijają wraz z herbatą kupowaną w schronisku.
Tymczasem w Polsce szaleje inflacja. Pieniądze tracą wartość. Coraz więcej kosztuje chleb, buty, marzenia i pobożne życzenia. – W początku lat 1990 nie wrzucano już jednego pieniążka, lecz całe garście, a bywało, że również banknoty. Trzeba było działać.

Grupa ratunkowa

Krzysztof tworzy grupę nurkową, która po raz pierwszy w historii schodzi na dno Morskiego Oka, by je posprzątać. “Urobek” znoszą na brzeg. Ku przestrodze. Czego tam nie ma! Oprócz monet – puszki, butelki, bielizna, sztuczna szczęka. Wszystko, co bezmyślność ludzką ręką wrzuciła do wody. Od dawna. Bliżej środka jeziora trafiają na szlaki śmieci sprzed wojny. Niestety zalegają przeważnie poniżej granicy 40 metrów. Zejście poniżej tej głębokości zagraża życiu, zatem wciąż jest prawdopodobne, że wśród nich znajduje się popiersie Franciszka Józefa. Obrosłe legendą trofeum stanowi marzenia lokalnych poszukiwaczy skarbów. Pewnie spoczywa gdzieś w głębinach. I niech spoczywa, bo i tak jezioro hojnie obdarzył nurkujących. – Po pięciu sezonach zebraliśmy około trzech ton monet. Zanim je przesypaliśmy do beczek, każdy mógł sobie nabrać ich do woli. – W pewnym momencie podszedł do nas jakiś mężczyzna i pyta, czy może zabrać jeden pieniążek, który ot tak chwycił ze stosu. Pierwszy lepszy. Mówimy, że tak. Potem dowiedziałem się, że sprzedał go za 12 tysięcy złotych.

Media

Za każdym razem sprzątanie Morskiego Oka odbywało się w blaskach fleszy ogólnopolskich i lokalnych mediów. W eter wysyłały komunikat, że bilon truje Morskie Oko. Na efekty nie trzeba było długo czekać. – Już po pierwszym sezonie widziałem, jak ludzie zaczęli sami siebie upominać. Na widok kogoś wrzucającego pieniążek podchodzili z pytaniem – co robisz, nie widziałeś tego reportażu w telewizji?
Akcja sprzątania zapoczątkowała podobne działania w całej Polsce. – Myślę, że to był nasz największy sukces. Pokazaliśmy, że skarbem jest nie to, co się świeci lecz przyroda.

Oddam skarb za darmo

Nikt nie miał pomysłu, co zrobić ze „skarbem”. Zamknięty w beczkach czekał na lepsze czasy i zagracały przestrzeń wokół leśniczówki. Kilka lat później, kiedy Krzysztof wraz z rodziną decyduje się na przeprowadzkę do Bukowiny Tatrzańskiej wraz z meblami przewozi również i beczki. Otwiera pensjonat z karczmą o nazwie Wanta, tak jak nazywała się leśniczówka. Przy wejściu ustawia naczynie z monetami wyłowionymi z jeziora. Każdy może sobie ich nabrać do woli, na pamiątkę, na szczęście, ku przestrodze…

Informacje praktycznie

Pensjonat Wanta
Doskonale położony w samym centrum Bukowiny Tatrzańskiej. Słynie z doskonałej kuchni, która jest wyżej ceniona niż bukowińska restauracja Magdy Gessler. Goście pensjonatu mają zniżkę na posiłki i napoje w restauracji. 
wanta.info

Monety
wciąż są do wzięcia w restauracji przy pensjonacie Wanta

 

Podobne

O mnie

Warto marzyć - niekoniecznie o podróżach. I warto spełniać nawet pozornie szalone marzenia, jak to o bambusowym rowerze:) Bo to właśnie dzięki marzeniom świat staje się piękny!

Close