fbpx
Top
  >  Polska   >  Weekend w okolicach Warszawy – Lustro Twardowskiego i inne skarby Mazowsza

Szukasz pomysłu na weekend w okolicach Warszawy? Polecam wycieczkę wokół Węgrowa. Na trasie między innymi Lustro Twardowskiego, serca Krasińskich i warsztaty tkackie…                                                                                                                                                                                                                                                    

Do tej pory uważałam, że choć postać Jana Twardowskiego jest autentyczna, to już jego lustro należy między legendy włożyć. Otóż nie, zobaczysz je w węgrowskiej farze. To nie jedyne magiczne miejsce jakie warto odwiedzić podczas wycieczki wokół Węgrowa.

Nigdy bym nie pomyślała, że w Węgrowie i jego okolicach spędzę fascynujące dwa dni. W tym czasie zobaczyłam Lustro Twardowskiego, zeszłam do muzeum ukrytego w klasztornych podziemiach, odwiedziłam pracownię Małgorzaty Pepłowskiej, Ewa Szadyn ze stadniny Konik Polski zabrała mnie na wyprawę do lasu szlakiem tajemniczych napisów wyrytych w kamieniach…

Kościół to ostatnie miejsce, w którym szukałabym czarnoksięskiego lustra. A jednak! Wisi w zakrystii węgrowskiej fary. Okala je napis: Bawił się tym lustrem Twardowski, magiczne sztuki czyniąc, teraz przeznaczone jest na służbę Bogu. Lustro mimo lat spędzonych w nabożnym otoczeniu, lubi płatać śmiertelne figle. Ponoć spojrzenie na jego mętną taflę niesie ryzyko poznania własnej śmierci. Legenda mówi, że pokazało Napoleonowi klęskę pod Waterloo. Cesarz wpadł we wsciekłość i z pełną parą wymierzył mu siarczysty cios. Lustro pękło na trzy części, ale nie zmieniło to biegu historii.

Skarby dawnego Klasztoru Franciszkanów Reformowanych

– Rozumiem, że zwierciadło jest “medialne”, ale klasztor węgrowski  jest o wiele ciekawszy od lustra Twardowskiego – Marek Sobisz wie co mówi. Jako kustosz muzeum w podziemiach klasztoru zna niejedną tajemnicę tego miejsca. Był też świadkiem odkrycia kilku skarbów. Ostatnio?
– Podczas remontu w 2017 roku, pod jednym z obrazów przy ołtarzu odkryto skrytkę a w niej trzy puszki z sercami Krasińskich. Wśród nich znalazło się serce fundatora Jana Dobrogosta Krasińskiego. Odkrycie miało miejsce akurat, kiedy przypadała trzechsetletnia rocznica jego śmierci.
Trzeba przyznać, że Węgrów od samego początku stanowił bogatą i barwną mozaikę narodowości i religii, nawet na tle multikulturowej Rzeczypospolitej. Tu mieszkali katolicy, protestanci, prawosławni, Żydzi, Polacy, Niemcy, Rosjanie, Szkoci, Flamandowie i inni… O nich opowiada wystawa w podziemiach klasztoru. Wiele eksponatów znaleziono podczas prac konserwatorskich na terenie klasztoru. Jest wśród nich ołtarzyk podróżny zrobiony z planszy do gry w taulę, zdobytej najprawdopodobniej po bitwie wiedeńskiej.

Stadnina Konik Polski

Ewa Szadyn od ponad dwudziestu lat prowadzi w Żarnówce stadninę koni małopolskich “Konik Polski”. Konie są dla niej wszystkim. Ściany jej domu wypełnione są obrazkami i laurkami od wdzięcznych uczniów. Umie z nimi rozmawiać i dla nich pisać. Wszystko zaczęło się przez przypadek.
– Pewnego razu prowadzę jazdę z dziećmi i jak zwykle dużo gadam. Wtedy jeden z tatusiów mówi, że powinnam pisać książki, bo tak fajnie opowiadam o koniach.
Czemu nie? Ewa poszła za ciosem. Wymyśliła postać Stefki – dziewczynki, która kocha konie i podróże. Przez następną zimę codziennie rano, przez godzinę opisywała jej przygody. W efekcie powstały trzy książki.
– Też chciałbyś podróżować jak twoja bohaterka?
– Nigdy w życiu! Swoje się już najeździłem. Nawet do Warszawy wybieram się niechętnie. Bo Ewa najlepiej się czuje wśród koni, otoczona szumem drzew i zapachem ziół.

Tajemnice lasu

Ewa zna las jak własną kieszeń. Zabiera mnie na krótką wycieczkę tylko sobie widocznymi ścieżkami. Ledwo idę. Co chwilę potykam się o pędy malin, wyrośnięte pokrzywy parzą mi dłonie. Nawet źródła bym nie zauważyła, bo wygląda jak wielka polana przykryta liśćmi. Nieco dalej pod warstwą liści Ewa odchyla liście z kamienia. Dłonią próbuję wyczuć kształty wyrytych tu liter. Nie udaje mi się jednak złożyć ich w słowa.
– Jeszcze kilka lat temu można było swobodnie odczytać pełny tekst: “UWAGA oddaj coś winien rok 1923 wyrok wyjęty”.
Ponoć w 1923 roku mieszkańcy okolicznych wsi – Żarnówki i Leśnogóry stoczyli bitwę o łąki serwitutowe, które się tu rozciągały. Po bitwie wyznaczyli granicę i postawili na niej ten kamień. Pytanie: kto oddał, a kto był winien pozostaje bez odpowiedzi.
Kolejna tajemnica, znajduje się tuż za stadniną w podwórku opuszczonego gospodarstwa. Ma postać krzyża z wyrytym napisem: “Ot powietsza głodó, ognia j woiny zachowai nas iezó”.
– Przecież to krzyż morowy! Miał uchronić od zarazy – mówię.
– To by się zgadzało… – Ewa przypomina sobie opowieść o Żydzie. Ponoć przechowywali go podczas wojny właściciele opuszczonego gospodarstwa. Ten jednak zachorował na tyfus. Przerażeni zarazą gospodarze, wywieźli Żyda do lasu i tam zostawili. Była zima. Do dziś ludzie sobie opowiadają sobie jak krzyczał, zanim skonał. Wtedy właśnie na podwórku stanął ten krzyż…

Co sprezentować komuś, kto ma wszystko?

Cyjanotypię swojego zdjęcia!

Przyślij do mnie zdjęcie cyfrowe, a ja wykonam resztę 🙂

Kolorową

błękitną

Cyjanotypia fotografii Gabrieli Bohuszewicz

Vintage

Pracownia Małgorzaty Pepłowskiej

Pszczoły, rośliny, zwierzęta i ludzie wypełniają tkaniny Małgorzaty Pepłowskiej z Rechni. Mistrzyni tkaniny dwuosnowowej tka dwukolorowe opowieści na każdy temat. W jej pracowni na ścianach widzę scenki rodzajowe, historyczne, biblijne czy… lustro Twardowskiego. Poznaję je po charakterystycznym pęknięciu. Korzystam z okazji, że mogę się w nie bezkarnie wpatrywać, bo nie ma w sobie zła czarnej magii.
Tymczasem Małgorzata z zakamarków pracowni wyjmuje kolejne tkaniny. Rozkłada na stołach. Pokazuje szczegóły, które świadczą o poziomie twórcy. Przede wszystkim liczy się kompozycja. Następnie jej poszczególne elementy nie powinny się powtarzać jak stemple. Liczy się też oryginalność poszczególnych przedstawień. Małgorzata pochyla się nad wyobrażeniem  kolędników. Wskazuje gwiazdę betlejemską. Nawet tak niewielki detal można przedstawić na dwa sposoby – tak jak wszyscy, albo inaczej, po swojemu.
Kilka lat temu Małgorzata stworzyła sobie przestrzeń do pracy. Zbudowała sobie sporą pracownie, gdzie tworzy tkaniny, ale również prowadzi warsztaty tkackie oraz ludowego rękodzieła. Nauczysz się tu robić papierowe kwiaty albo ozdoby z opłatka.

Galeria Zembrzyniec

Danuta Grodzka – Wojdyna od lat podziwia prace Małgorzaty. Panie po raz pierwszy spotkały się na jednym z festynów. Stoisko Małgorzaty wciśnięte było gdzieś między budki z grillowaną kiełbasą a chińskimi zabawkami. To nie było miejsce dla niej.
– Ktoś, kto przychodzi na taką imprezę, nie szuka prawdziwej sztuki. Mimo, że Małgorzata  miała już na swoim koncie wiele osiągnięć, mało kto przystawał na przy jej stoisku – wspomina Danuta
Nie tylko Małgorzata miała problem z wypłynięciem na szersze wody. W okolicach Węgrowa tworzy wielu artystów, którzy nie mają miejsca, w którym mogliby się pokazać szerszej publiczności. Dlatego Danuta i jej mąż Sławomir postanowili otworzyć prywatne muzeum sztuki ludowej pod nazwą Galeria Zembrzyniec.
Muzeum Danuty i Sławomira składa się z dwóch pomieszczeń. W jednym organizują warsztaty, w drugim rozmieścili swoje zbiory. Wykorzystali przestrzeń, nie pozostawiając praktycznie żadnych pustych miejsc. Mimo to ilość eksponatów mnie nie przytłacza. Być może dlatego, że ułożono je tematycznie. W jednym z kątów zaaranżowali izbę, w innym kuchnię, na jednym ze stołów rozmieścili kolekcję żelazek, na innym tar do prasowania. Na półeczce zaś przysiadł anioł Urszuli Fedorczyk. Być może w przyszłym roku artystka zrobi tu swoją wystawę indywidualną.

Informacje praktyczne

Trasa

Węgrów, Ruchna, Grębków, Żarnówka, Jaworek, Zambrzyniec, Węgrów – 84 km

Dobry pomysł

Zamów warsztaty u Małgorzaty Pepłowskiej – artystka uczy tkactwa, robienia kwiatów lub stroików z opłatka.
608 136 996.

Umów się na lekcje konnej jazdy w stadninie koni małopolskich Konik Polski.
Żarnówka 78; 660 751 856

Zobacz

Odwiedź Galerię Zambrzyniec Danuty Grodzkiej – Wojdyny i Sławomira Wojdyny. Galeria czynna jest od wiosny do jesieni.

Muzeum Zbrojowni na zamku w Liwie – składa się z pozostałości średniowiecznej warowni i pałacyku z XVIII wieku. Przy odrobinie szczęścia trafisz na turniej rycerski, albo festiwal kulinarny.

Skansen w Nowej Suchej – prywatny skansen w którym organizowane są plenery malarskie.

Jestem włóczykijem, dziennikarką i antropologiem kultury. Na blogu dzielę się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, miejscach, zwyczajach, sztuce oraz praktyczne informacje.

post a comment

Close