fbpx
Top
  >  Cyjanotypia   >  Cyjanotypia rodzinnej fotografii

Cyjanotypia doskonale oddaje charakter dawnych fotografii. Odkryłam to, pracując nad tym zdjęciem.

Oto cyjanotypia rodzinnej fotografii przedstawiająca moją babcię Marcelkę i jej rodzeństwo – Gucię i Jasia. Oryginał ma format 9 x 13 cm, cyjanotypię zaś wykonałam w formacie A4. Obawiałam się sporych strat na ostrości, na szczęście są minimalne. Dodatkowo ślady pędzla na krawędziach fotografii dodają tej dawnej fotografii urok z pogranicza malarstwa.

Moja babcia urodziła się w 1907 roku, zatem na oko, zdjęcie powstało około 1915 roku w Sankt Petersburgu, bo tam mieszkała jej rodzina. Gucia zmarła kilka miesięcy po zrobieniu tego zdjęcia na chorobę, którą teraz można z łatwością wyleczyć, wtedy zbierała śmiertelne żniwa. Babcia przez całe życie przeszła tak, jak stoi na cyjanotypii, z podniesioną głową, choć życie jej nie rozpieszczało…

Losy tego zdjęcia były burzliwe jak historia czasów, w których powstało. W 1918 roku wraz z moją rodziną przemieszcza się na Syberię, a stamtąd w 1922 roku do Polski. Najpierw zapewne spoczywa w albumie w domu pradziadków w Bielsku, po czym najprawdopodobniej wujek Janek zabiera je do Warszawy, gdzie studiuje na Politechnice.

O krok od śmierci

We wrześniu 1939 roku fotografia ląduje w wojskowym plecaku i wraz z wujkiem jedzie na front wschodni. Bo tam wujek broni granic przed nacierająca Armią czerwoną. Dwa razy trafia do niewoli – raz do niemieckiej, a następnie do radzieckiej i zostaje osadzony w drugim obozie w Kozielsku. Na szczęście. Kilka miesięcy, a może tygodni wcześniej, jeńcy z pierwszego obozu w Kozielsku zostali rozstrzelani w Katyniu. Ich ciała spoczywały w dołach wykopanych naprędce w katyńskim lesie wraz ze swoimi fotografiami, które później pomagały identyfikować ich ciała. Ta fotografia wciąż żyła…

Na szlaku bojowym

W 1942 roku Stalin ogłasza „amnestię” i daje przyzwolenie Generałowi Władysławowi Andersowi na formowanie I Armii Wojska Polskiego. Wujek korzysta z tej szansy. Z fotografią przy sercu wstępuje do oddziału saperów i rusza szlakiem bojowym przez Kazachstan, Iran, Syrię, Afrykę po Monte Cassino.

Kolejne przeprowadzki

Po wojnie fotografia nie wraca do Polski. Przez jakiś czas mieszka w Bangkoku, gdzie wujek pracuje jako jeden z głównych projektantów tamtejszych wodociągów. Ponoć zawetował decyzję zakupu tańszych niemieckich pomp, argumentując to mniej więcej tymi słowami: Niemcy zniszczyli mój kraj, zabili moją rodzinę i miliony Polaków. Przekonał władze. Ostatecznie zakupiono droższe pompy z Norwegii.
Po kilku latach fotografia znowu wyrusza w podróż, tym razem do Rzymu i tam osiada na dobre. Wujek składa ją do pudełeczka ze skarbami obok książeczki o inwazji na Polskę, którą wujek odebrał jeńcowi niemieckiemu pod Monte Cassino.
Pudełeczko spoczywa w sekretarzyku. Po śmierci wujka Janka, pudełeczko trafia w ręce najmłodszej siostry wujka i babci – cioci Wandzi. Ciocia urodziła się już na Syberii w 1920 roku, dlatego nie ma jej na zdjęciu.

I tak nastąpiła cyjanotypia

Ciocia Wandzia podarowała zdjęcie babci Marcelce. Jest to jedna z zaledwie kilku pamiątek rodzinnych, które przetrwały wojnę. Większość bowiem spłonęła w Powstaniu Warszawskim. Jeszcze przed śmiercią, babcia podarowała fotografię mojej mamie, a kilka tygodni temu pożyczyłam ją, żeby zrobić cyjanotypię. Wykonałam ją w dwóch wersjach – jedno i trzykolorowej.

Zamów cyjanotypię swojego najpiekniejszego zdjęcia!

albo zapisz się na warsztaty i wykonaj ją samodzielnie.

Jestem włóczykijem, dziennikarką i antropologiem kultury. Na blogu dzielę się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, miejscach, zwyczajach, sztuce oraz praktyczne informacje.

post a comment

Close