fbpx
Top
  >  Aktualności   >  Proziaki fusion – podkarpacki przysmak regionalny inaczej

Spróbowałam ich na podkarpackim etno szlaku. Wyglądają jak niewielkie bułeczki z mąki pszennej. Raz są słodsze, raz bardziej wytrawne, ale zawsze przepyszne.

– A gdyby do ciasta dodać zioła prowansalskie?
– No coś ty! Proziaki robi się tylko z mąki pszennej i bez żadnych dodatków – słyszę purystyczny komentarz. – Smaku możesz dodać masełkiem czosnkowym.
Na usta cisnęły mi się słowo: Serio? Ugryzłam się jednak w język, bo nie chciałam być niegrzeczna.

Nie lubię ortodoksji. Również w kuchni.

Gdyby strażnicy etnograficznej czystości działali na wsi łowickiej w latach trzydziestych, najprawdopodobniej stroje łowiczanek wciąż byłyby granatowe z elementami w odcieniach brązu, pomarańczu i czerwieni. Na szczęście żaden ortodoksyjny etnograf nie przebrnął przez łowickie błota i nie zainstalował się wówczas w tamtej okolicy. Dzięki temu niepohamowanym strumieniem pod strzechy trafiły niedrogie barwniki syntetyczne, które sprawiły, że spódnice łowiczanek zaczęły mienić się wszystkimi kolorami tęczy.

Przepis na proziaki w wersji oryginalnej

Przystępuje do wyrobu moich pierwszych proziaków fusion. Za punkt wyjścia obieram pierwszy lepszy przepis z internetu. Jeśli bowiem chcesz łamać jakieś zasady, to najpierw musisz je poznać. Oto zatem składniki czystych, nieskażonych etnograficznie proziaków:

  • 1/2 kg mąki pszennej,
  • 350 ml kefiru,
  • jajko
  • po łyżeczce soli, cukru oraz sody oczyszczonej.

Wszystko zatem jasne, przystępuję do dzieła!

Przepis na proziaki fusion

Nie lubię mąki pszennej. Zamiast niej w pojemnikach mam mąkę jaglaną, zmieloną własnoręcznie na mąkę kaszą gryczaną i jeszcze kilka innych sypkości, których zapomniałam podpisać. Nie mam też wagi, stąd pierwszy problem – jak je odmierzyć. Na szczęście mam jeszcze nie otwarty kilogramowy worek kaszy. Stawiam go na blacie jako wzór wizualny i sypię mniej więcej tyle mąk ile wynosi połowa objętości worka. Dalej zamiast kefiru leję maślankę, dodaję sodę oczyszczoną, której jest u mnie dostatek, bo używam jej do cyjanotypii. Rozrabiam wszystkie składniki, następnie ciasto przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na około 15 minut. Po tym czasie formuję kulki, obtaczam w mące i rozgniatam w niezbyt cienkie placuszki. Połowę zapiekam w piekarniku, pozostałe kładę na rozgrzaną, ale nie natłuszczoną patelnie. Oryginalnie proziaki wypiekało się na blasze pieca i rzeczywiście, te z patelni lepiej rosną i szybciej są gotowe.

Oto moja ostateczna wersja

Proziaki fusion podałam z hiszpańską oliwą do której dodałam kreteńskie oregano, meksykańskie papryczki jalapeno i odrobinę soli. Wszystko to położyłam na talerzyku z międzynarodowej DUKI i postawiłam na desce z Gruzji. Biorę pierwszy kęs i utwierdzam się w przekonaniu, że nawet w kuchni sprawdza się stwierdzenie:

Wymiana kulturowa stanowi motor postępu!

Niech te proziaki będą wyrazem mojego osobistego sprzeciwu na wszelką segregację kolorystyczną. Twierdzenie, że prawdziwy proziak to biały proziak uważam za krzywdzące dla brunatnych i czarnych proziaków, którym dodatkowo krwawią ich zranione uczucia…

Uwolnij zatem wyobraźnię. Zaczerpnij ze skarbnicy tradycyjnych przepisów i twórz Mona Lisy kulinarne. Smacznego!

Warsztaty kulinarne

Zagroda etnograficzna

Zagroda Etnograficzna w Rogach to niepozorne miejsce z bardzo wyrazistym charakterem. Tu zobaczysz jak wyglądało życie dawnych mieszkańców tych okolic, jak świętowali i co jedli oraz pili. podczas warsztatów kulinarnych nauczysz się wypieku słodkich proziaków, a przy odrobinie szczęścia trafisz na imprezę w ludowym stylu.

Bieszczadzkie smaki

Warsztatowa chyża w Smolniku tętni życiem. Jej właściciele organizują tu warsztaty lepienia pierogów, pieczenia chleba, podpłomyków oraz proziaków. Codziennie też możesz tu kupić domowy chleb, nalewki (polecam mocną szyszkę, bez i kawę), syropy, soki i inne przetwory skomponowane z niezwykłym artyzmem z darów natury. Produkty możesz kupić również w sklepie internetowym.

Smak proziaków poznałam podczas wyprawy zorganizowanej przez Euroregion Karpacki w ramach projektu ETNOCARPATHIA.

Na stronie projektu znajdziesz mnóstwo podróżniczych inspiracji i informacje na temat innych, niekoniecznie kulinarnych warsztatów, które jednocześnie sprawią ci moc radości oraz przybliżą kulturę karpacką. Ze zdobytą tam wiedzą możesz za pośrednictwem strony zaplanować własną trasę.

Jestem włóczykijem, dziennikarką i antropologiem kultury. Na blogu dzielę się z Tobą wspomnieniami z moich przeważnie samotnych podróży pieszo i na bambusowym rowerze. Znajdziesz tu opowieści o ludziach, miejscach, zwyczajach, sztuce oraz praktyczne informacje.

post a comment

Close